Wiadomości

stat

Co dalej z "frankowiczami"?

Od momentu ogłoszenia wyroku przez TSUE wielu frankowiczów zdecydowało się dochodzić swoich praw.
Od momentu ogłoszenia wyroku przez TSUE wielu frankowiczów zdecydowało się dochodzić swoich praw. fot. 123rf.com/Antonio Guillem

Wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE to ważny argument w sporze pomiędzy "frankowiczami" a przedstawicielami banków. Dzięki orzeczeniu ich kredyty mogą stać się tańsze niż aktualnie. Jednak zanim tak się stanie, każdy kredytobiorca musi skierować sprawę na drogę sądową. Po kilkunastu dniach od ogłoszenia wyroku sprawdzamy zatem, jak wyglądają działania podejmowane przez osoby z problematycznymi kredytami.



Czy miałe(a)ś kiedykolwiek kredyt we frankach szwajcarskich?

tak, mam go nadal 51%
tak, ale udało mi się go spłacić 6%
tak, ale moje warunki kredytowe nie są takie złe 3%
nie, na szczęście ta sprawa mnie nie dotyczy 40%
zakończona Łącznie głosów: 1041
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej 3 października br. wydał wyrok potwierdzający, że prawo Unii Europejskiej nie jest przeszkodą w unieważnieniu umów dotyczących kredytów we frankach szwajcarskich - orzeczenie ma pomóc polskim sądom w rozpatrywaniu spraw dotyczących kredytów indeksowanych. Na mocy wyroku kredytobiorca samodzielnie może zdecydować, czy chce unieważnienia umowy, zmian w jej zapisach, czy spłaci zobowiązanie zgodnie z ustalonymi zasadami.

Zgodnie z decyzją TSUE sądy są zobowiązane do zbadania umowy zawieranej z kredytobiorcą i - w razie stwierdzenia nieprawidłowości - usunięcia z niej nieuczciwych warunków. Nie muszą też dążyć za wszelką cenę do utrzymania danej umowy. W przypadku wykreślenia przez sąd tzw. klauzuli indeksacyjnej sąd ma prawo uznać umowę zawieraną pomiędzy bankiem a "frankowiczem" za nieważną. Warto podkreślić, że sądy nie mogą samodzielnie uzupełniać powstałych po wykreśleniu zapisów luk.

Przypomnijmy, że kredyty we frankach szwajcarskich udzielane były w Polsce od 2004 r., a najwięcej przyznano ich w 2008 r. Łączna wartość wszystkich kredytów wyniosła wtedy 56 mld zł. Później, wraz z drastycznym wzrostem i zahamowaniem napływu oszczędności z zagranicy, na rynku walutowym wystąpiły ogromne zmiany. Osoby, których zakup nieruchomości był kredytowany we frankach szwajcarskich, nawet do dzisiaj mają do spłacenia znacznie większe kwoty niż wartość samych mieszkań czy domów.

Rosnące zainteresowanie frankowiczów



- Po publikacji orzeczenia TSUE coraz więcej osób mających "problem frankowy" zwraca się o pomoc do naszych kancelarii. Myślę, że jest to trend ogólnopolski, mamy bowiem zainteresowanych pomocą także z innych województw - mówi dr Grzegorz Sikorski z Kancelarii Adwokackiej, który osobiście brał udział w sprawie będącej przedmiotem rozpoznania przez TSUE.

Czytaj więcej na temat wyroku Trybunału Sprawiedliwości


Po ogłoszeniu wyroku TSUE w dniu 3 października 2019 r. można zaobserwować wśród kredytobiorców posiadających kredyty we franku szwajcarskim znaczny wzrost zainteresowania dochodzeniem roszczeń.

- Obejmuje to zarówno unieważnienie, jak i tzw. "odfrankowienie" umowy kredytu. Mimo że wyrok Trybunału stwarza większe niż dotychczas możliwości dla unieważnienia umowy kredytu, to w praktyce kredytobiorcy często starają się mierzyć siły na zamiary i - mając w perspektywie, przy ewentualnym stwierdzeniu nieważności umowy, konieczność jednorazowej spłaty znacznej kwoty pieniężnej sięgającej kilkudziesięciu, a nawet kilkuset tysięcy złotych - skłaniają się ku opcji obejmującej dochodzenie zapłaty kwoty stanowiącej niesłusznie pobraną przez bank nadwyżkę za ostatnie 10 lat kredytowania. Największe zainteresowanie unieważnieniem umów kredytowych po wyroku TSUE zauważamy z kolei wśród kredytobiorców, którzy spłacili już znaczną część kredytu - co z perspektywy tych kredytobiorców wydaje się być rozwiązaniem bardziej korzystnym niż "odfrankowienie" - wyjaśnia Szymon Szuksztul, radca prawny z Kancelarii Kawczyński i Kieszkowski.
Liczba zapytań kierowanych do kancelarii w ostatnich dniach znacznie wzrosła.

- Duża liczba kredytobiorców wyczekiwała wyroku i uznała, że jest to odpowiedni czas na wystąpienie na drogę postępowania sądowego. Przed wytoczeniem powództwa należy przeanalizować umowę i wystąpić do banku o wydanie zaświadczenia z rozliczeniem kredytu i kosztami około kredytowymi, a następnie ustalić strategię procesową. Maksymalny wpis sądowy za wytoczenie powództwa wyniesie 1 tys. zł - mówi radca prawny Artur Malinowski.
Warto podkreślić, że od 7 listopada 2019 r. roszczenie przeciwko bankom będzie można wytoczyć przed sądem właściwym dla miejsca zamieszkania kredytobiorcy, a nie siedziby banku.

- Jednakże należy pamiętać, że linia orzecznicza sądów w poszczególnych apelacjach różni się, a skierowanie sprawy do odpowiedniego sądu, położonego dalej od miejsca zamieszkania, może zwiększyć szanse na wygranie procesu. Przy tym prawie wszystkie umowy walutowe posiadają zapisy abuzywne dotyczące kursu przeliczania waluty - tłumaczy Artur Malinowski.

O czym warto pamiętać, zanim wystąpimy na drogę sądową?



Na polskim rynku kredytowym możemy wyróżnić dwa rodzaje kredytów walutowych: indeksowane i denominowane.

- Wyrok TSUE bezpośrednio odnosi się do kredytu indeksowanego, ale powinien on mieć zastosowanie również do kredytów denominowanych. Kredyty denominowane dostępne w Polsce teoretycznie udzielane były w walucie, jednakże wypłata transz i spłata kredytu następowała w polskich złotych. Nie mamy więc do czynienia z kredytem "czysto walutowym" udzielanym, wypłacanym i spłacanym w walucie obcej. Choć taki kredyt nazywany jest kredytem denominowanym, w polskich realiach nie różni się niczym od kredytu indeksowanego, dlatego też wyrok TSUE powinien mieć zastosowanie również do kredytów denominowanych - wyjaśnia Artur Malinowski.
Zanim zdecydujemy się na dochodzenie swoich praw na droddrodze sądowej, warto upewnić się, czy w zawartej umowie z bankiem znajdują się niedozwolone klauzule indeksacyjne, które pozwalają bankowi na przeliczanie rat kredytowych według kursów CHF.

- Następnie kredytobiorca powinien przeanalizować, jak dużą część kredytu udało mu się do tej pory spłacić i czy z jego perspektywy bardziej opłacalne jest dochodzenie przed sądem unieważnienia całej umowy czy zwrotu nadpłaconych rat. W przypadku wyboru pierwszej opcji złożenie pozwu powinno bowiem poprzedzić zestawienie uzyskanej od banku kwoty kredytu z wszystkimi wpłatami dokonanymi przez kredytobiorcę na rzecz banku w związku z umową kredytu (raty kredytowe, prowizje itp.), a w przypadku wyboru drugiej opcji - precyzyjne wyliczenie, ile kredytobiorca stracił na każdej racie kredytu i zsumowanie nadwyżki za ostatnie 10 lat wstecz od daty wniesienia pozwu - dodaje Szymon Szuksztul.
Warto też zwrócić się o pomoc i analizę zawartej umowy kredytu i towarzyszących jej dokumentów do profesjonalnego podmiotu, np. kancelarii zajmującej się tzw. sprawami frankowymi.

- Nie każda sprawa lub umowa z bankiem jest taka sama. Dopiero analiza dokumentacji pozwoli na określenie ewentualnych szans na "wygranie" sprawy w sądzie i czy w ogóle jest sens sprawę taką zaczynać, zwłaszcza że stanowiska zajmowane przez sądy rozstrzygające konkretne sprawy są dziś bardzo różne i często mocno odbiegają od siebie - dodaje Grzegorz Sikorski.

Kto ma największe szanse w sporze z bankiem?



- Odpowiedź nie jest jednoznaczna. Każdy bank stosował inne wzorce umowy i dokumentów, które towarzyszyły zawarciu umowy z bankiem. Czasami niewiele odbiegają od siebie, jednak niekiedy różnice są istotne. Wzory tych umów zmieniały się także w czasie. Różna też była polityka banków w zakresie informowania przyszłych kredytobiorców o warunkach kredytu, a to też może mieć wpływ na wynik sprawy. Ewentualne szanse na wygraną mogą być więc ocenione w konkretnej sprawie, na podstawie konkretnych dokumentów. Znaczenie może mieć także charakter kredytu, czy był on indeksowany, denominowany, czy w ogóle walutowy. Orzeczenie TSUE dotyczy kredytu indeksowanego. Nie znaczy to, że niejako automatycznie nie może mieć zastosowania do innych typów kredytu. Wydaje się, że mechanizmy spłaty w kredycie indeksowanym i denominowanym nie różnią się, przez co tezy postawione przez trybunał powinny być aktualne do umów kredytu denominowanego. Jednak ostatecznie problem ten przesądzi sąd rozpoznający konkretną sprawę - dodaje dr Grzegorz Sikorski.

Czytaj także: jeden kredyt na zakup i wykończenie mieszkania


Warto podkreślić, że niezależnie od rodzaju zaciągniętego kredytu duże znaczenie ma ustalenie okoliczności zawarcia umowy kredytu, w tym również fakt, jak dużą wiedzę na temat kredytów we frankach szwajcarskich posiadał kredytobiorca w chwili podpisywania umowy i czy został odpowiednio poinformowany przez pracownika banku o wszystkich kontrowersyjnych klauzulach.

W mojej ocenie największe możliwości i szanse w sporze z bankiem mają konsumenci posiadający umowy kredytów indeksowanych kursem franka szwajcarskiego - czyli takie, w których zarówno kwota kredytu, jak i poszczególne raty są wyrażone w złotówkach. W ewentualnym procesie nie pozostają jednak bez szans posiadacze kredytów denominowanych, które różnią się od indeksowanych tym, że kwota udzielonego kredytu jest wyrażona wprost w CHF - w przypadku kredytów denominowanych uznanie klauzul przeliczeniowych za abuzywne będzie się bowiem wiązało ze stwierdzeniem nieważności całej umowy kredytowej, gdyż nie może ona dalej istnieć w obrocie prawnym jako kredyt złotówkowy - dodaje Szymon Szuksztul.

Jeśli niekorzystny kredyt został spłacony



W sytuacji, kiedy kredyt został już spłacony po wyższym kursie franka szwajcarskiego, sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana.

- Umowa bowiem została już zrealizowana i prawa oraz obowiązki z niej wynikające już wygasły. Nie oznacza to jednak, że nie ma w ogóle szans na dochodzenie ewentualnych roszczeń. W praktyce będą one ograniczone do wysokości nadpłaty z tytułu różnicy kursowej - podkreśla dr Grzegorz Sikorski.
Wcześniejsza spłata kredytu nie pozbawia kredytobiorcy możliwości dochodzenia zwrotu nadpłaconych rat kredytowych.

- Ważne jednak, aby od chwili spłaty kredytu nie minęło 10 lat, co jest związane z 10-letnim terminem przedawnienia, który ma zastosowanie do frankowiczów - mimo że w lipcu 2018 r. doszło do zmiany art. 118 Kodeksu cywilnego, polegającej na skróceniu terminu przedawnienia do sześciu lat. Sześcioletni termin przedawnienia zacznie bieg dopiero w przypadku spłat dokonanych od lipca 2018 r. - dodaje Szymon Szuksztul.
Przed wystąpieniem do sądu warto sprawdzić umowę z bankiem oraz wszelkie dokumenty związane z kredytem. Nie każdy kredyt frankowy daje bowiem podstawy do wystąpienia do sądu. Kolejnym krokiem powinien być rozsądny wybór pełnomocnika. Jeśli chcemy skierować sprawę do kancelarii, warto dopytać o to, od jak dawna zajmuje się tego rodzaju sprawami, ile ich jest, a także, na jakim są etapie. Warto pamiętać, że tańsza obsługa nie musi oznaczać lepszej. Perspektywa wszczęcia i prowadzenia postępowania bez żadnych opłat może wydawać się interesująca, ale powinniśmy pamiętać, że może powodować znacznie więcej strat. Może się okazać, że wynagrodzenie, jakie trzeba będzie zapłacić po wygranej sprawie, będzie niemal równe wygranej kwocie. Niektóre roszczenia związane z kredytem we frankach mogą ulec przedawnieniu, jednak ich skala w odniesieniu do możliwej kwoty do uzyskania jest niezbyt znacząca. Dodatkowo, pamiętajmy, że wyrok TSUE pomaga kredytobiorcom w dochodzeniu swoich praw, a nie jednoznacznie zapewnia wygraną sprawę.

Opinie (148) 7 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.