Wiadomości

stat

Historia narodzin blokowisk i falowców

artykuł historyczny
Blokowiska, w tym falowce, stały się realizacją jeszcze przedwojennej wizji budowy domów w fabrykach.
Blokowiska, w tym falowce, stały się realizacją jeszcze przedwojennej wizji budowy domów w fabrykach. fot. Krzysztof Koprowski/Trojmiasto.pl

W artykule sprzed kilku dni poświęconym falowcom, skupiliśmy się głównie na tym, jak się mieszka w tego typu budynkach. Tym razem postaramy się wyjaśnić, jak w ogóle doszło do tego, że falowce powstały i czy wciąż mają swoich naśladowców.



Narodziny myśli modernistycznej
Przed wojną zabudowa wielu miast była skrajnie ściśnięta, a za pięknymi fasadami kryły się oficyny o niskim standardzie. Nz. przedwojenne Śródmieście Gdańska.
Przed wojną zabudowa wielu miast była skrajnie ściśnięta, a za pięknymi fasadami kryły się oficyny o niskim standardzie. Nz. przedwojenne Śródmieście Gdańska. fot. danzig-online.pl
Le Corbusier w 1933 r.
Le Corbusier w 1933 r. fot. Wikipedia.org
Wizje Le Corbusiera zakładały całkowitą przebudowę miast. Proponował on m.in. zburzenie części Paryża, by zrealizować osiedle wieżowców.
Wizje Le Corbusiera zakładały całkowitą przebudowę miast. Proponował on m.in. zburzenie części Paryża, by zrealizować osiedle wieżowców. fot. archimodels.info
Aby zrozumieć przyczyny powstania falowców, trzeba się cofnąć do początków rewolucji przemysłowej na świecie. Wówczas to miasta zaczęły przeobrażać się z na ogół niewielkich przestrzennie ośrodków handlowych, administracyjnych i oświatowych w wielkie metropolie.

Gwałtowny wzrost liczby ludności odbił się negatywnie na warunkach życia. Za pięknymi fasadami, zdobiącymi główne ulice, kwitło życie w fatalnych pod względem technicznym i sanitarnym oficynach. W mieszkaniach często panowało ogromne zatłoczenie, a wynajem łóżek dla robotników na noce, czy właściwie godziny, był czymś normalnym. Nad tym wszystkim górowały dymiące kominy, zaś zieleń była towarem deficytowym.

Na podstawie spisu z 1931 r. dla obszaru ówczesnej Polski, Danuta Bieńkowska w książce "Żywe Miasta" (z 1955 r.), wylicza - "większa część budynków [w miastach] w ogóle nie korzystała z wodociągów i kanalizacji. Ledwie 10 proc. budynków posiadało wszystkie trzy instalacje, tj. wodociąg, kanalizację i elektryczność lub gaz. (...) Najmniejsze, najgorsze, prawie nie wyposażone w instalacje mieszkania były najgęściej zaludnione. Co 10 mieszkanie jednoizbowe w większych miastach znajdowało się na poddaszu, co 17 w suterenie. Prawie 1/5 lokali jedno- i dwuizbowych typowych mieszkań proletariackich, dotknięta była plagą kątownictwa, czyli w jednej izbie mieszkały osoby należące do obcych rodzin".

Takie warunki, panujące nie tylko w Polsce, ale w całej Europie musiały skutkować postulatami o zastosowanie nowych rozwiązań przestrzennych w miastach. Jednym z prekursorów nowego nurtu, zwanego modernizmem, był francuski architekt urodzony w Szwajcarii - Le Corbusier (wł. Charles-Édouard Jeanneret-Gris), nazywany współcześnie "ojcem wszystkich blokowisk".

W swoim wielkim dziele pisarskim "Vers une architecture" ("W stronę architektury") z 1923 r. apeluje on o całkowitą przebudowę miast, w tym Paryża, który miał być wypełniony wieżowcami usytuowanymi w zieleni - "Czas odrzucić obecny układ naszych miast, ciżbę stłoczonych kamienic, splot wąskich, hałaśliwych ulic, pyłu, smrodu benzyny - cały ten brud wchodzi oknami do płuc naszych domów. Wielkie miasta stały się zbyt gęste, by mogły być bezpieczne dla mieszkańców, a zarazem nie są dość gęste, by zaspokoić potrzeby >>finansjery<<"

Miasto marzeń Le Corbusiera powinno być wielokondygnacyjne - począwszy od budynków na słupach tzw. pilotis, pozwalających na swobodny przepływ powietrza, przejście oraz łatwiejsze prowadzenie infrastruktury, poprzez wielkie wieżowce, a skończywszy na bezkolizyjnym prowadzeniu ruchu pieszego i samochodowego. Pozostała przestrzeń zamienić się miała w bogatą zieleń, place zabaw itp.

Architekt ten wyśmiewał dotychczasowe myślenie o budynku jako o dziele sztuki, przepełnionym zbędnymi ornamentami i zdobieniami. Jego zdaniem "dom to maszyna do mieszkania" i - podobnie jak w przypadku samochodu, samolotu czy statku - jego kształt wynikać musi bezpośrednio z funkcji, tak jak sylweta auta wynika z potrzeby obniżenia oporów powietrza.

Le Corbusier widział przyszłość budownictwa w konstruowaniu domów seryjnych, tak jak produkowane są seryjnie inne przedmioty codziennego użytku - "W końcu, wypuściwszy z fabryk tyle dział, samolotów, ciężarówek i wagonów, postawiono pytanie: czy nie można produkować domów?". W innym fragmencie swojego dzieła pisze wprost - "Trzeba stworzyć ducha produkcji seryjnej, ducha produkcji seryjnej domów, ducha życia w domach seryjnych, ducha tworzenia domów seryjnych".

Na inspirowane przez niego masowe budownictwo (przed wojną zrealizowano tylko kilka osiedli w lecorbusierowskim duchu) ludność musi poczekać do zakończenia II wojny światowej. Konflikt ten zdewastował większość europejskich miast, a jednocześnie pozostawił bez dachu nad głową miliony ludzi. Wiadomo było już, że odbudowa miast będzie musiała się oprzeć na nowej kanwie urbanistyczno-architektonicznej, dalekiej nawet od przedwojennych realizacji w formie mniej lub bardziej kameralnej zabudowy osiedli- i miast-ogrodów (w Gdańsku przykładem może być zabudowa rejonu ul. Kościuszki zobacz na mapie Gdańska czy plany przebudowy i rozbudowy Gdańska z lat 20.).

Czytaj też: Taki Gdańsk nigdy nie powstał. Przedwojenne wizje zabudowy Gdańska oraz Nazistowskie wizje rozbudowy Gdańska

Karta Ateńska dla odbudowy Europy
Tzw. Jednostka Marsylska w Marsylii - jeden z kilku budynków, które miały stanowić wzorzec dla wszystkich realizowanych bloków w oparciu o Kartę Ateńską. Budynek, zbudowany w latach 1947-1952, wsparty jest na słupach, a na dachu znajduje się taras widokowy. W budynku przewidziano też m.in. świetlice, przedszkole, sklepy oraz pomieszczenia opieki medycznej.
Tzw. Jednostka Marsylska w Marsylii - jeden z kilku budynków, które miały stanowić wzorzec dla wszystkich realizowanych bloków w oparciu o Kartę Ateńską. Budynek, zbudowany w latach 1947-1952, wsparty jest na słupach, a na dachu znajduje się taras widokowy. W budynku przewidziano też m.in. świetlice, przedszkole, sklepy oraz pomieszczenia opieki medycznej. fondationlecorbusier.fr
Dokumentem, który zawierał wytyczne, jak realizować nową zabudowę powojenną była Karta Ateńska, przygotowana przez Le Corbusiera w 1943 r. i będąca zbiorem wniosków z IV Międzynarodowego Kongresu Architektury Nowoczesnej, który miał miejsce równo 10 lat wcześniej w Atenach. Zakładała ona przede wszystkim budownictwo zgodne z hasłem "słońce, przestrzeń, zieleń", osiągnięte poprzez wysokie domy z mieszkaniami o takim samym standardzie, nadanie określonym przestrzeniom miasta funkcji mieszkaniowej, usługowo-administracyjnej lub przemysłowej oraz dużego udziału zieleni.

Wdrożenie utopijnych wizji Le Corbusiera musiało w Polsce przeczekać epokę stalinizmu. Po wojnie z góry narzuconym stylem architektury (i zarazem urbanistyki) był bowiem socrealizm, ale i on w Polsce czerpał garściami z modernizmu.

Modernizm w cieniu socrealizmu
Nowa Huta, choć budowana jako socrealistyczna wizytówka nowej Polski, pełna jest rozwiązań typowych dla modernizmu, takich np. jak odsunięcie zabudowy od ulicy.
Nowa Huta, choć budowana jako socrealistyczna wizytówka nowej Polski, pełna jest rozwiązań typowych dla modernizmu, takich np. jak odsunięcie zabudowy od ulicy.
Nowa Huta, Marszałkowska Dzielnica Mieszkaniowa w Warszawie, Kościuszkowska Dzielnica Mieszkaniowa we Wrocławiu czy wreszcie Grunwaldzka Dzielnica Mieszkaniowa we Wrzeszczu, a także niezrealizowane socrealistyczne wizje odbudowy Śródmieścia Gdańska gwarantowały mieszkańcom mieszkania o podobnym standardzie, brak ciemnych i substandardowych oficyn oraz sporą przestrzeń z zielenią i placami zabaw. Za elewacjami budynków usytuowanych wzdłuż wielkich osi i placów kryły się domy nowoczesne, wyposażone we wszystkie instalacje oraz gwarantujące mieszkańcom - ludowi pracującemu - poziom życia, jakim przed wojną mogli się cieszyć tylko lepiej uposażeni obywatele.

Socrealizm jednak nie gwarantował możliwości szybkiego zapewnienia dachu nad głową wszystkim potrzebującym. Budynki były pracochłonne w realizacji, zdobienia elewacji często pojawiały się po latach, a jednocześnie wiele osób mieszkało w zdegradowanych i prowizorycznie odbudowanych kamienicach, które nadawały się do wyburzenia. Modernizm i Karta Ateńska stały się więc po śmierci Stalina głównym stylem dominującym w architekturze i urbanistyce Polski (formalnie socrealizm zarzucono w architekturze Polski w 1956 r., trzy lata po śmierci Stalina).

Zbudujemy nowy Gdańsk!
Potrzeba budowy na wielką skalę była niezmiernie pilna - Gdańsk w 1957 r. liczył już 260 tys. osób, czyli więcej niż przed wojną (w 1939 r. - ok. 250 tys.), przy jednoczesnej dopiero odradzającej się tkance miasta - należy pamiętać o trwającej w tych latach odbudowie Głównego i Starego Miasta, Starego Przedmieścia, Rudna, Przeróbki, Stogów, Oruni czy VII Dworu. Wszędzie tam, z wyjątkiem Głównego Miasta, eksperymentowano już z punktowcami i budownictwem wysokim.

Czytaj też: Wizje centrum Gdańska z 1962 r. Miasto szerokich ulic i samochodów

I to właśnie w latach 60. rozpoczęto zabudowę Przymorza. Teren wydawał się wręcz idealny dla wzniesienia nowej dzielnicy. Bohdan Szermer w książce "Gdańsk - przeszłość i współczesność" z 1971 r. tak opisuje ten obszar: "Przymorze, położone we wschodniej części Oliwy, między dawną zabudową i nadmorskimi łąkami, jest wznoszone na niemal płaskim i bardzo dogodnym do zabudowy terenie. Dzielnica składa się z dwóch części: położonego na wschód od ul. Chłopskiej Wielkiego Przymorza i zawartego między ul. Chłopską i dawną zabudową Małego.(...) Osiedla mają własne ośrodki handlowe i urządzenia socjalne, są jednocześnie najlepiej zagospodarowane i utrzymane spośród wszystkich gdańskich osiedli".

Fabryka domów
Zasada kompozycji Przymorza Wielkiego wg. proj. T. Różańskiego: 1 - budynki 11-kondygnacyjne, 2 - budynki pięciokondygnacyjne, 3 - ośrodki usługowe, 4 - pasy zieleni, 5 - osie głównych ulic, 6 - ciek
Zasada kompozycji Przymorza Wielkiego wg. proj. T. Różańskiego: 1 - budynki 11-kondygnacyjne, 2 - budynki pięciokondygnacyjne, 3 - ośrodki usługowe, 4 - pasy zieleni, 5 - osie głównych ulic, 6 - ciek źr. Kowalski, Massalski, Stankiewicz - Rozwój urbanistyczny
Falowce były realizowane w nowszej technologii przemysłowej. Ogrom dostępnego terenu pozwalał na urządzenie poligonowych wytwórni prefabrykatów, co de facto było spełnieniem marzeń Le Corbusiera o domach seryjnych. Elementy powstawały m.in. na terenie dzisiejszej galerii handlowej przy ul. Obrońców Wybrzeża zobacz na mapie Gdańska oraz w rejonie ul. Śląskiej i Chłopskiej zobacz na mapie Gdańska. Stamtąd elementy były przewożone poprzez tymczasową kolej wąskotorową na plac budowy.

Generalnym projektantem urbanistyki Przymorza Wielkiego został Tadeusz Różański, który w późniejszych latach zajmował się problematyką przestrzenną i architektoniczną... miast Algerii - m.in. centrum medycznym i Wielkim Meczetem w Oranie oraz koncepcją przebudowy tego miasta.

Za wyraz architektoniczny odpowiadała Danuta Olędzka wraz z zespołem. Wcześniej projektowała ona wnętrza (wraz ze Szczepanem Baumem) sali widowiskowej, szkoleniowej oraz holu głównego Domu Technika w Śródmieściu Gdańska zobacz na mapie Gdańska. Wśród projektantów falowców wymienia się też architektów: Janusza Morka oraz Józefa Chmiela, jednak trudno doszukać się w literaturze ich udziału w całym projekcie.

"Główną zasadą projektu było przeprowadzenie szerokich pasów zieleni prostopadle do brzegu morskiego oraz wzgórz, czyli podzielenie tym samym osiedla na cztery części. Każda z tych części składa się z kilkusetmetrowej długości budynków jedenastokondygnacyjnych, ze zgrupowanych domów pięciokondygnacyjnych oraz obiektów usługowych niskich, których duże działki nie są zabudowane, w połączeniu z przejściami pieszymi i przestrzenią ulic, tworzą wspomniane szerokie prześwity na wzgórza i morze" - taki opis pojawia się w wielostronicowej publikacji Janusza Kowalskiego, Ryszarda Massalskiego oraz Jerzego Stankiewicza z 1969 r. (w: "Gdańsk - jego dzieje i kultura").

Protoplaści falowców
Jeden z poznańskich galeriowców, zbudowany w latach 30.
Jeden z poznańskich galeriowców, zbudowany w latach 30. fot. Google Street View
Galeriowiec zbudowany na wystawę architektoniczną WUWA we Wrocławiu.
Galeriowiec zbudowany na wystawę architektoniczną WUWA we Wrocławiu. fot. Jolcyna/Wikipedia.org
Pomysł falowców nie był niczym nowym i przełomowym w architekturze. To doskonale znana koncepcja budynków galeriowych, do których wchodzi się z zewnętrznego korytarza-balkonu (na ogół od strony północnej) do mieszkań po przeciwnej stronie (na ogół południowej).

W Polsce galeriowce wznoszono już przed wojną - m.in. w latach 30-tych XX wieku na poznańskich Zawadach. W niemieckim wówczas Wrocławiu galeriowiec pojawił się jako jeden z przykładów nowoczesnego budownictwa wystawy mieszkaniowej WUWA z 1929 r.

Sam pomysł wejścia do pomieszczeń z klatki prowadzonej po otwartym z jednej strony korytarzu liczy jednak o wiele więcej lat i był wykorzystywany na wielu zamkach (krużganki).

Warto zwrócić uwagę, że galeriowce nie są budynkami najbardziej ekonomicznymi pod względem rozmieszczenia mieszkań, bo w przeciwieństwie do tzw. korytarzowców, lokale są umiejscowione tylko po jednej stronie. Dzięki galeriom możliwe jest jednak doskonałe doświetlenie korytarza światłem naturalnym przy jednoczesnej budowie budynku o niemal nieskończonej długości, co doskonale wykorzystano na Przymorzu, nadając gdańskim galeriowcom kształt nasuwający skojarzenia z falami.

Upadek czy renesans budownictwa na wielką skalę?

W latach 80. i 90. powrócono do zabudowy w kameralnej skali, choć nie dało się uniknąć kontrastów z zabudową liczącą zaledwie kilkadziesiąt lat. Nz. Nowe-Stare Miasto w Kołobrzegu.
W latach 80. i 90. powrócono do zabudowy w kameralnej skali, choć nie dało się uniknąć kontrastów z zabudową liczącą zaledwie kilkadziesiąt lat. Nz. Nowe-Stare Miasto w Kołobrzegu. fot. Krzysztof Koprowski/Trojmiasto.pl
Fragment budynku, w którym mieściła się niegdyś restauracja Newska - widok od strony podwórza.
Fragment budynku, w którym mieściła się niegdyś restauracja Newska - widok od strony podwórza.
Galeriowiec przy ul. Płockiej na Ujeścisku.
Galeriowiec przy ul. Płockiej na Ujeścisku.
Galeriowiec powstały w latach 90. we Wrocławiu.
Galeriowiec powstały w latach 90. we Wrocławiu. fot. Google Street View
Budowa wielkich blokowisk w Polsce możliwa była ze względu na kilka czynników. Były nimi: głód mieszkaniowy, pieniądze pozyskane z kredytów zaciąganych przez ekipę Edwarda Gierka oraz zachwyt ówczesnych projektantów myślą Le Corbusiera.

Zmiany polityczne, gospodarcze, a także dojście do desek kreślarskich nowego pokolenia całkowicie odmieniło sposób myślenia o mieście. Dostrzeżono potencjał "starych" centrów miast, ich skalę i kameralność, a jednocześnie możliwość wypełnienia luk w zabudowie niewielkim nakładem finansowym. To właśnie wtedy zaczęto realizować odbudowę historycznych śródmieść Kołobrzegu (wcześniej częściowo zabudowanego wielokondygnacyjnymi blokami) czy Elbląga.

Ale to, co się działo w Polsce, nie było niczym nadzwyczajnym po drugiej stronie "żelaznej kurtyny". Tu z blokowisk zaczęto rezygnować, gdy u nas były jeszcze przejawem nowoczesności. Symbolicznym końcem epoki modernizmu było wyburzenie w 1972 r. potężnego osiedla Pruitt-Igoe z Saint Louis w Stanach Zjednoczonych. Osiedle to, zbudowane w latach 50. zgodnie z ideą modernizmu i Karty Ateńskiej, składało się z 33 wieżowców liczących po 11 pięter każdy. Po zaledwie dwudziestu latach stało się największym skupiskiem lokalnego marginesu społecznego. Nie bez winy były też władze, które przydzieliły mieszkania nie patrząc na pochodzenie przyszłych mieszkańców, obdarowując własnym "m" także rodziny wywodzące się ze slumsów.

Ale i współcześnie nie brakuje blokowisk, które coraz bardziej powielają schemat Pruitt-Igoe. We Francji znaczna część tego typu osiedli zamieszkiwana jest przez biednych imigrantów z dawnych kolonii francuskich. Na Słowacji jedną z najniebezpieczniejszych części Koszyc stanowi osiedle Lunik IX, zamieszkiwane głównie przez Romów. W Berlinie w świadomości mieszkańców jako miejsce, które trzeba omijać, do dzisiaj funkcjonuje osiedle Gropiusstadt, nazwane i zaprojektowane przez słynnego architekta tego stylu architektonicznego i urbanistycznego - Waltera Gropiusa. To własnie tam mieszkała główna bohaterka powieści biograficznej "My, dzieci z dworca ZOO".

Le Corbusier nie doczekał upadku postulowanych przez niego blokowisk. Zmarł w 1965 r., w wieku 77 lat, podczas kąpieli w Morzu Śródziemnym.

Galeriowce nie tylko na Przymorzu i w Nowym Porcie

Co ciekawe w Gdańsku, oprócz falowców, znajdziemy też kilka innych przykładów budynków-galeriowców. Są nimi: budynek, w którym mieściła się niegdyś restauracja Newska zobacz na mapie Gdańska oraz budynek przy ul. Sobótki zobacz na mapie Gdańska, obok dawnej siedziby gdańskiego oddziału Telewizji Polskiej.

Ale nawet wiele lat po zakończeniu budowy ostatniego falowca, powstał jeszcze jeden budynek w formie galeriowca. Wzniesiono go przy ul. Płockiej zobacz na mapie Gdańska na Ujeścisku.

Również we Wrocławiu, gdzie przy ul. Powstańców Śląskich stoją galeriowce, w latach 90. zrealizowano jeszcze jeden taki budynek - przy ul. Legnickiej.

Być może tego typu budownictwo nie jest takie złe, jak niektórzy sądzą?

Trailer anglojęzycznego filmu poświęconego osiedlu Pruitt-Igue, którego wyburzenie w latach 70. traktuje się jako symboliczny koniec epoki blokowisk i modernizmu.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (61)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.