Wiadomości

stat

Robert Florczak: Sztuka uliczna to inwestycja w społeczność lokalną

Rzeźba Igora Mitoraja w Walencji.
Rzeźba Igora Mitoraja w Walencji. fot. Wikipedia

- Inwestycja w sztukę to inwestycja w społeczność lokalną. To są rzeczy, które pięknie i mocno procentują w przyszłości - mówi dr hab. Robert Florczak, artysta i wykładowca ASP w Gdańsku, jeden z jurorów konkursu na rzeźbę na rondzie przy Ergo Arenie.



Rondo na granicy Gdańska i Sopotu zobacz na mapie Gdańska zostanie ozdobione rzeźbą. Projekty instalacji, która mogłaby stanąć w tym miejscu, można nadsyłać do 30 marca (więcej szczegółów w ramce na dole tekstu). Konstrukcja powinna być gotowa w drugiej połowie tego roku. Organizatorem i mecenasem konkursu jest Trojmiasto.pl.

Robert Florczak - malarz, scenograf, animator kultury. Założyciel fundacji Sopockie Forum Integracji Nauki, Kultury i Sztuki (SFINKS)
Robert Florczak - malarz, scenograf, animator kultury. Założyciel fundacji Sopockie Forum Integracji Nauki, Kultury i Sztuki (SFINKS) fot. Anna Szczodrowska/trojmiasto.pl
Aleksandra Wrona: Czy rzeźby w przestrzeni miejskiej są nam potrzebne?

Robert Florczak: Jak najbardziej! W Rzymie, Paryżu, Londynie, czy Nowym Jorku są setki, a nawet tysiące rzeźb w przestrzeni publicznej. Od "Dawida" Michała Anioła we Florencji, po rzeźby Rodina w Paryżu.

W Londynie rokrocznie odbywa się wystawa "Sculpture in the City", podczas której prace znanych artystów rozstawione są po całym mieście... To świetna inicjatywa! W Nowym Jorku znajdziemy dużo współczesnych rzeźb, jest tam m.in. Botero, Jean Dubuffet, Alexander Calder. Praca Anisha Kapoora "Cloud Gate" w Chicago to dzieło, które świadczy o wysokiej kulturze obecnej w mieście.

Są też bardziej ulotne dzieła, takie jak "Wodospady" Olafura Eliassona pokazane w Nowym Jorku jakiś czas temu, czy Janet Echelman i jej interaktywne projekcje opierające się na sieciach rozwieszonych w mieście.

W Polsce też znajdziemy przykłady istotnych rzeźb, choćby pomnik księcia Józefa Poniatowskiego na Krakowskim Przedmieściu wykonany przez Thorvaldsena, czy symbol Gdańska, czyli Neptuna Abrahama van den Blocke. Są to dzieła do których odwołują się społeczności, z którymi są kulturowo związane.

Rzeźba plenerowa "Płomienne ptaki" w Koszalinie, autorstwa Władysława Hasiora.
Rzeźba plenerowa "Płomienne ptaki" w Koszalinie, autorstwa Władysława Hasiora. fot. Wikipedia
Jakie jeszcze polskie przykłady warto przytoczyć w tym kontekście?

Jednym z genialnych, polskich twórców jest Igor Mitoraj, który wzbudził duże kontrowersje stawiając swoją rzeźbę na rynku w Krakowie. Warty wspomnienia jest też Władysław Hasior, którego "Płonące ptaki" są jedną z ważniejszych rzeczy w sztuce dla Koszalina. Nawet słynna palma Joanny Rajkowskiej na rondzie de Gaulle'a w Warszawie wgryzła się już w miasto i przestała szokować. Niedawno Andrzej Jarodzki ustawił we Wrocławiu 75-tonową lokomotywę. Takie historie są dla miasta niezbędne, są powodem do dumy.

"Pociąg do nieba" we Wrocławiu, autor: Andrzej Jarodzki
"Pociąg do nieba" we Wrocławiu, autor: Andrzej Jarodzki fot. Wikipedia
Jaki jest gust Polaków w kwestii sztuki ulicznej? Co chcemy widzieć na naszych ulicach?

To przykre, ale trudno jest w tym momencie mówić o polskim guście. Niestety, w polskim systemie szkolnictwa kultura i sztuka zeszły na dalszy plan, na skutek czego młodzież ma skromną wiedzę na ten temat. Nawet na egzaminy na uczelnie artystyczne przychodzą ludzie, którzy nie mają podstawowej wiedzy z historii sztuki czy kultury. Biorąc to pod uwagę, niczym dziwnym nie jest to, że sztuka wzbudza kontrowersje. Ludzie nie są do niej przyzwyczajeni, nie nauczyli się z nią obcować. Najpierw powinniśmy odrobić lekcje i wykształcić ludzi, którzy są gotowi do bycia konsumentami kultury.

Może w takim razie przydałoby się więcej sztuki w przestrzeni publicznej? W jakich punktach miasta powinniśmy ją lokalizować?

Sztuka powinna być w mieście wszechobecna, w centralnych punktach mogą znajdować się bardziej monumentalne dzieła, a w dzielnicach mieszkalnych - kameralne. Faktem jest, że przez długi okres wojen i biedy, których zaznała Polska, kwestie kultury zeszły na dalszy plan. Najwyższy czas wziąć się za siebie i to odrobić. Szwajcarzy, Niemcy, Włosi, czy Francuzi mają potrzebę konsumowania dóbr kultury i są do tego znacznie lepiej przygotowani niż my. Może dlatego Igorowi Mitorajowi łatwiej było tworzyć we Włoszech i Francji, może dlatego Hasior nie został doceniony tak, jak powinien?

Praca Anisha Kapoora "Cloud Gate" w Chicago.
Praca Anisha Kapoora "Cloud Gate" w Chicago. mat. prasowe
A nie jest tak, że młodsze pokolenie Polaków otwiera się na sztukę uliczną?

Już sama młodość sprawia, że ludzie są bardziej otwarci, do tego dochodzi fakt, że młodzi Polacy coraz częściej podróżują, więc poznają inne miasta i kultury. Ciekawe jest to, że działania streetartowe nie zawsze są w 100 proc. legalne. Spójrzmy na Banksy'ego i jego "artystyczny robinhoodyzm". Trzeba przyznać, że jest on na tyle skuteczny i ceniony, że jego nielegalne dzieła na budynkach są chronione przez władze miejskie. To ciekawy paradoks.

Jakie formy sztuki mogłyby przekonać do siebie polskich odbiorców?

Nie muszą być to instalacje znajdujące się w miastach na stałe. Jednym z wielkich światowych twórców jest Krzysztof Wodiczko, który swoimi projekcjami robi rzeczy wręcz monumentalne, jak choćby projekcje na nabrzeżu rzeki pod jedynym budynkiem, którego szkielet pozostał po bombardowaniu Hiroszimy. Podobne działania artystyczne wykonał we Wrocławiu i Waszyngtonie, gdzie wyświetlił wspomnienia polskich weteranów wojny w Afganistanie. Może Wodiczko jest zbyt wytrawny dla ogółu, ale działania wcześniej wspomnianej Janet Echelman, czy rodzimego Roberta Sochackiego na pewno potrafiłyby przekonać większość odbiorców. Takich instalacji, projekcji, happeningów można by robić dużo więcej.

Prace Janet Echelman.
Prace Janet Echelman. mat. prasowe/echelman.com
A czego życzyłby pan sobie w Trójmieście?

Chciałbym, żeby powstawało więcej takich inicjatyw jak konkurs organizowany przez Trojmiasto.pl. Inwestycja w sztukę i kulturę jest tak naprawdę niezbędną inwestycją w społeczność lokalną. To są rzeczy, które pięknie i mocno procentują w przyszłości.

Alegoria Trójmiasta. Konkurs na rzeźbę na rondzie



Trwa konkurs na rzeźbę - instalację artystyczną, która stanie na rondzie przy Ergo Arenie zobacz na mapie Gdańska, na granicy Gdańska i Sopotu.

W konkursie może wziąć w nim udział każdy. Na prace konkursowe czekamy do 30 marca. Wyniki konkursu ogłosimy najpóźniej 16 kwietnia.

Pula nagród wynosi 16 tys. zł. Zwycięzca otrzyma 8 tys. zł, laureat drugiego miejsca 3 tys. zł, a trzeciego 2 tys. zł. 3 tys. zł wynosi nagroda, którą przyznają nasi czytelnicy w głosowaniu przeprowadzonym w portalu.

Wszystkie szczegóły dotyczące udziału w konkursie, jego regulamin, wymagania stawiane autorom, zasady zgłaszania prac, znajdują się na stronie Alegoria Trójmiasta. Konkurs na rzeźbę na rondzie.


Rondo przy Ergo Arenie

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (96)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.