Wiadomości

stat

Urządzamy pierwsze mieszkanie po studiach

Koncepcja druga. Prostotę wnętrza podkreśla wykończenie podłogi surowym betonem.
Koncepcja druga. Prostotę wnętrza podkreśla wykończenie podłogi surowym betonem.

Wybór kolorów, mebli, ustawienie ścian... To ważne czynniki przy aranżacji wnętrza. Są to jednak tylko pochodne tego, jakim człowiekiem jest właściciel mieszkania - jak żyje, co lubi, w jaki sposób spędza czas. Analiza potrzeb człowieka czy rodziny pozwala zaprojektować wygodne mieszkanie czy dom. Takie, do którego chętnie się wraca i przebywa z zaproszonymi gośćmi.



Wymiary mieszkania. Podziały i aranżacja proponowana przez dewelopera.
Wymiary mieszkania. Podziały i aranżacja proponowana przez dewelopera.
Do redakcji napisał 26-letni Sebastian. Jest kawalerem, ma wolny zawód. Nie ma szczególnych preferencji co do stylu mieszkania, podkreśla jednak że powinno ono wyglądać nowocześnie.

- Cenię prosty minimalizm, ale jednocześnie zależy mi na funkcjonalności - napisał w liście do redakcji Sebastian. - Ważnym elementem mieszkania powinno być kino domowe w salonie. Dobrze by było gdyby salon nadawał się na miejsce spotkań dla kilku osób, gdyż lubię ze znajomymi wspólnie oglądać mecz czy grać w brydża.
Od czego zacząć projekt aranżacji wnętrza? Nie tylko dla Sebastiana, ale dla każdego. Na to pytanie opowiada Dominika Batogowska-Słodkowska z pracowni Denika, która przeanalizowała potrzeby Sebastiana i przygotowała dwie propozycje aranżacji mieszkania.

Czytelnik przemycił w swoim krótkim liście, kilka ważnych informacji, które pomogą w zaaranżowaniu mieszkania. Zacznijmy więc od zadania pytania: kim jest Sebastian?

To młody człowiek, zapewne jest to zatem jego pierwsze mieszkanie. Spotkania ze znajomymi, wspólne oglądanie meczy, podpowiadają że jest osobą towarzyską. Lubi oglądać filmy. Bardzo ważną informacją jest jego zawód - freelancer.

Czas połączyć wszystkie kawałki mozaiki w całość: z racji wykonywanego zawodu Sebastian może traktować mieszkanie przejściowo. Nie jak pokój hotelowy, w którym zostawiamy ręcznik na podłodze. O takie miejsce się dba, ale nie ma potrzeby mocno angażować się w urządzanie mieszkania, bo musi ono być łatwo zbywalne. Według zasady: dziś pracuję w Trójmieście, jutro w Krakowie, a mieszkanie, które zostawiam musi się samo utrzymać, co za tym idzie - ktoś musi w nim zamieszkać po mnie.

Żeby nie odbiegać od tematu aranżacji, skupmy się teraz na układzie funkcjonalnym. Wyobraźmy sobie dzień z życia Sebastiana.

Koncepcja pierwsza

Wchodzi do mieszkania po spotkaniu z klientem w restauracji na swoim osiedlu. Niesie nieduże zakupy. Rzuca je na stół w kuchni, który stanowi wyraźną granicę między częścią wypoczynkową i gastronomią. Sebastian nie jest może dobrym kucharzem, ale nadrabia chęciami. Gdy trzeba przygotować popisowe danie: wszystko do jednego garnka, mięso i warzywa można pokroić na stole.

Kurtkę odwiesza na niewielkim wieszaku, poniżej odkłada torbę z laptopem. Zdejmuje buty i czuje przyjemny, chłodny dotyk betonu, który po dwóch krokach zmienia się w ciepłe drewno. Granica między przedsionkiem i domem została przekroczona. Przez chwilę zastanawia się, gdzie ułożyć zmęczone całym dniem pracy mięśnie. Głowa krąży między wielką kanapą narożną, a łóżkiem. Wybiera łóżko, może przy okazji przyjdzie sen. Po chwili leżenia odbiera wiadomość: za 15 minut kanapa będzie zajęta przez kolegów ze studiów. Posiadanie własnego mieszkania zaraz po obronie ma swoje plusy - po latach w akademiku można nacieszyć się spokojem. Ale nie dzisiaj. Przed przyjściem gości wypadałoby trochę sprzątnąć...

Książki i gazety wędrują na regał w salonie. Sebastian nie potrzebuje wiele, to co ma zmieścić się w kilku torbach. Nie chce wstawiać do pokoju szaf czy komód, wykorzystuje maksymalnie przestrzeń, bo mieszkanie nie jest za duże. Meble spełniają podwójną funkcję. W szafce pod telewizorem trzyma dokumenty. Wieczorami staje się ona krzesłem. Czasami ląduje tam jakiś bibelot, ale rzadko. Dom to minimalizm. Czysta przestrzeń. Prostota.

Ubrania zanosi do garderoby koło łóżka. Laptop pozostawiony w przedpokoju chowa do szafki pod telewizor - lepiej, żeby nikt na niego usiadł. Szafki pod sufitem na są razie puste, ale lepiej myśleć o jutrze.

Ledwo kończy upychać zakupy do lodówki, domofon informuje o przybyciu zapowiedzianych gości. Betonowa posadzka prowadzi z kuchni do drzwi wejściowych, które zostawia otwarte. Zanim wejdą koledzy, zapisuje jeszcze projekty na komputerze i sprawdza pocztę. Miejsce do pracy ustawił w rogu, siedzi tyłem do telewizora, żeby go nie kusił i żeby było blisko do łóżka. Biurko postawione jest w zgodzie z zasadą "światło naturalne przyczyną wzrostu wydajności". Wolny zawód powoduje jednak, że często pracuje się w nocy. Ratunkiem ludzi pracy są lampki nocne, a ratunkiem bałaganiarzy takie, które nie stoją na biurku. Zawieszenie na ścianie lampy na długim ramieniu to pomysł dla oszczędnych: raz oświetla ona miejsce pracy, a raz łóżko i litery w książce.

Nim Sebastian zdąży wyłączyć komputer, butelki przyniesione przez kolegów rozstawiane są na stole w kuchni, a po pokoju roznosi się zapach sera, szynki i pieczonego ciasta. Siadają na kanapie, przysłaniają okna roletami rzymskim, żeby zatrzymać na zewnątrz słońce, które będzie przeszkadzać w patrzeniu w telewizor...

...Seans skończony, reflektory puszczone przez całe mieszkanie przepędzają ciemność. Sebastian postanawia jednak zapalić tylko lampę nad kanapą, nad łóżkiem zostawia zgaszoną. Dość krytycznie ocenił stan zasłania łóżka, lepiej się nim nie chwalić. Jeszcze przez godzinę po pokoju roznoszą się rozmowy, które koło północy milkną. Wreszcie czas dla siebie.

Łazienka zaprasza, prysznic czeka, ale Sebastian dziś zrobi dzień dziecka... Patrzy w lustro zawieszone na marynarskim sznurze, zęby błyszczą jak należy. Chłód łazienki studzi głowę przed snem, proste kształty i tylko dwa kolory, nie mieszają w głowie. Lekkie załamania na kaflach przypominają Sebastianowi, że ma fantazję dwudziestokilkulatka. Na odchodne rzuca jeszcze wzrokiem na jedyną odkrytą półkę. Kurz już zaczyna lekko się zaznaczać. Budowa jego osiedla nadal trwa, pył wchodzi do domu najmniejszymi szparami. Na szczęście reszta półek jest zabudowana, nie brudzą się tak bardzo. Poza tym w proszku do prania, zapasie papieru toaletowego czy stosie ręczników nie ma nic reprezentatywnego.

Sebastian kładzie się spać, a myśli razem z pociągiem z fototapety odjeżdżają daleko i lecą w chmurach do następnego dnia.


Koncepcja druga
Dzień Sebastiana mógłby wyglądać zupełnie inaczej...

Znów jest spóźniony. Załóż własną firmę, rób na swoim, mówili. Będziesz miał więcej czasu, mówili. Już drugą godzinę patrzy się na drzwi wejściowe. Przez szybę koło miejsca pracy można zawiesić wzrok na łóżku (ale to zawsze sprowadza chęć położenia się) albo na drzwi wejściowe. Ściana przy biurku krzyczy kolorem, zachęcającym do pracy, dodającym energii. Żółty - kolor Konfucjusza, mądrości, światła, rozwoju, radości. Sebastian nie wierzy w symbolikę, wie na pewno, że łatwiej pracować przy jaśniejszej, pogodniejszej ścianie, niż w szarym boksie korporacji.

Sebastian szuka inspiracji w katalogach branżowych. Podchodzi do zabudowy za biurkiem i przerzuca stare kwartalniki, miesięczniki. Zabudowa od strony łóżka kryje garderobę, bliżej biurka pochowane są rzeczy do pracy. Porządek w domu freelancera to podstawa. Nie da się jednocześnie pracować i potykać o skarpetki i spodnie. Im mniej rzeczy, im styl surowszy, tym myśli lepiej układają się w głowie i sprawniej przenosi się je do komputera. Sebastian przegląda próbniki, pomysłów nie przybywa. Przerwa jest wielce wskazana.

Łagodny chłód betonu na podłodze orzeźwia. Chwila na rogu łóżka na zebranie myśli. Przychodzi pokusa, żeby się położyć i zamknąć oczy. Zamontowane na ścianie lampki cierpliwie czekają, aż Sebastian zrobi sobie przerwę i w nocy będzie mógł oświetlić książkę lub gazetę. Duże łóżko przeważnie grzane jest tylko z jednej strony, chyba że jest Nadzieja. Może dzisiaj.

Podchodzi do okna, rozsuwa zasłony. Pokój od razu staje się większy. Żołądek przypomina o sobie, czas na obiad. Kuchnia okrojona do wymaganego minimum. Na starcie nie potrzeba zastawy dla całej rodziny, a zestaw porcelany dla jednej osoby plus garnek i patelnia, nawet bez upychania mieszczą się w sześciu szafkach. Sebastian nie specjalnie lubi gotować, nawet jakby lubił, nie miałby ochoty patrzeć na brudy. Zmywarka zamaskowana w szeregu ukrywa pozostałości po próbach gotowania. Dziś na szczęście nie trzeba będzie nic przygotowywać. Wyspa oddzielająca kuchnię od salonu może odetchnąć z ulgą, bo słoik z gołąbkami jest jeszcze zapełniony. Są schowane w żółtej lodówce, która razem z fototapetą przełamuje monotonię kolorów w mieszkaniu.

Ciepłe gołąbki razem bułką lądują na talerzu, słoik i brudny garnek w zmywarce. Sebastian jeszcze przez chwilę zastanawia się, gdzie zjeść. Stół niby kulturalniej, ale samemu jakoś smutno. Może na kolację przyjdzie Nadzieja. Póki, co można rozsiąść się na kanapie przed telewizorem. Towarzystwo dziennikarzy z wiadomości albo Waltera White'a jest lepsze od pustki.

Łazienka. Prosta elegancja. Niezniszczalna biel i zawsze modny szary. Podłoga z wzorem, i podstawowe kolory mają towarzystwo, i sprzątać można rzadziej. Kurz zniknie we wzorach i mieszaninie kolorów. Lustro, pełno luster. Nie z próżności, ale z chęci posiadania czegoś większego. Nawet, jeśli jest to tylko pozorne powiększenie i zaledwie oszukuje oko, lepiej człowiek czuje się w przestrzennych pomieszczeniach, niż w klatce. Sebastian wchodzi do łazienki, światła zapalają się w strategicznych punktach. Miska - wiadomo, czytać każdy lubi, umywalka i lustro - golenie, strzyżenie wymaga światła i prysznic - tu już z próżności, bo Sebastian jest dobrze zbudowany i nie ma się czego wstydzić. Koszulka zaprana, resztę zrobi pralka ukryta pod blatem koło zlewu.

Dzwonek. Może, Nadzieja. Ślepe oko w drzwiach potwierdza. Wchodzi, płaszcz zostawia w szafie w przedpokoju. Na górę, po zielonej stronie wrzuca szal, na siedzisko stawia torebkę. W zasadzie to torbę, w której trzyma cały świat. Sebastian nie lubi, jak kładzie tam torbę, bo wtedy blokuje miejsce do siadania i zakładania butów. Dzielnie powstrzymuje się przed komentarzami, na sprzeczki i docinki jeszcze będzie czas.

Nadzieja robi herbatę dla dwojga i wpasowuje się w kanapę. Sebastian zostawia zapalone lampy w kuchni, włączony żyrandol nad stołem kawowym mógłby niepotrzebnie odbijać się od nieogolonej twarzy Ragnara Lothbroka. Chłopak jeszcze się waha czy wrócić i dokończyć pracę. Na chwilę idzie za ściankę oddzielającą od Nadziei i obietnicy miło spędzonej nocy. Siada przed komputerem, patrzy w monitor. Wstaje i rozkłada się na kanapie. Wie, że jakikolwiek powrót do sypialnio-biura, nie będzie miał nic wspólnego z pracą.


Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (39)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.