Wiadomości

Byłym pracownikom rzeźni grozi eksmisja

Najnowszy artukuł na ten temat

Rzeźba z XVIII w. w fundamentach dawnych zakładów mięsnych

Wylądujemy na bruku - boją się mieszkańcy kamienic przy ruinach zakładów mięsnych w Gdańsku. Syndyk sprzedał ich budynki razem z czterema hektarami przemysłowych terenów. Nowi właściciele wysłali ludziom wypowiedzenia najmu.



Zakłady mięsne były potężnym kombinatem położonym niemal w centrum Gdańska - niedaleko Motławy, tuż za wyspą Ołowianka. Jeszcze na początku lat 90. działała tam ubojnia, produkowano wędliny. Gdy przedsiębiorstwo splajtowało, cały kompleks zaczął popadać w ruinę: podpalacze wywoływali kolejne pożary, a dewastację starych budynków przyspieszali zbieracze złomu.

Na kilku hektarach terenu - oprócz opuszczonych hal - stoją także budynki mieszkalne. Do tej pory zasiedlają je byli pracownicy zakładów i ich rodziny. Są tylko najemcami, choć od 1994 r. walczą o wykupienie domów.

- Już wtedy pisaliśmy do syndyka, żeby pozwolił nam to zrobić. Pismo pozostało bez odpowiedzi - mówi Jadwiga Drab, lokatorka kamienicy przy ul. Na Stępce 4.

- Za to w 1998 r. przysłał nam informację, że sprzedał nasz budynek, a czynsz będziemy płacić jakimś panom z Krakowa - dodaje Maria Czajkowska, sąsiadka Jadwigi Drab.

Potem przez kilka lat panował spokój: - Płaciliśmy regularnie. Ani razu nie widzieliśmy tu tych nowych właścicieli. Za własne pieniądze dbaliśmy o dom - twierdzi Joanna Czajkowska, córka pani Marii.

Krakowscy właściciele odezwali się dopiero w marcu tego roku. - Od kwietnia podwyższyli nam czynsz o prawie 100 procent. Od razu napisaliśmy odwołanie, podpisali się wszyscy lokatorzy - jedenaście rodzin. Jaki był efekt? Błyskawicznie dostaliśmy wypowiedzenie umów najmu - skarżą się kobiety.

Mieszkańcy zakładowych kamienic są zdeterminowani: - Prawo gwarantuje nam trzyletni okres wypowiedzenia, ale i tak zaskarżyliśmy rozwiązanie umów w sądzie. Po prostu uważamy, że nielegalna była już sama sprzedaż budynków przez syndyka. Jesteśmy przekonani, że powinniśmy mieć możliwość pierwokupu, będziemy walczyć o unieważnienie tej transakcji.

Z krakowskimi właścicielami nieruchomości nie udało nam się wczoraj skontaktować, a Jerzy Chełstowski - syndyk Zakładów Mięsnych - rozłożył ręce: - Działałem zgodnie z prawem, budynek był częścią większej działki przemysłowej, dlatego został sprzedany razem z nią. Wszystko odbyło w pełni legalnie - uważa.

Czy byli pracownicy zakładów mogą liczyć na pomoc miasta? - Ci lokatorzy korzystają z takiej samej ustawowej ochrony, jak np. lokatorzy mieszkań komunalnych. Od wypowiedzenia umowy do eksmisji droga jest daleka. Nie mogę nic obiecać, ale przyjrzymy się tej sprawie - deklaruje Szczepan Lewna, wiceprezydent Gdańska.

Opinie (14)

Dodaj opinię
Walczymy z przemocą słownąKasujemy opinie obraźliwe i nie na temat

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.