Wiadomości

stat

Klienci gdyńskiego dewelopera od pięciu lat czekają na akt notarialny

interwencja trojmiasto.pl
Budynek w którym mieszkają pokrzywdzeni nabywcy to ostatnia klatka mieszkalnego ciągu przy ulicy Myśliwskiej.
Budynek w którym mieszkają pokrzywdzeni nabywcy to ostatnia klatka mieszkalnego ciągu przy ulicy Myśliwskiej. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl

Cztery rodziny, które w 2011 i 2012 roku zakupiły mieszkania od dewelopera Trójka nadal nie doczekały się pełnej własności swoich nieruchomości. Prezes firmy nie wyjaśnił portalowi Trojmiasto.pl czy i jak zamierza rozwiązać sprawę. Niedoszli właściciele wiedzą jednak, że chodzi o zadłużenie w banku, który udzielił kredytu na budowę. Inwestycja realizowana była przed wejściem w życie tzw. ustawy deweloperskiej. Dzisiaj klienci mogliby odzyskać chociaż część pieniędzy.



Czy zakup mieszkania od dewelopera jest bezpieczny?

tak, coraz rzadziej słyszy się o nieuczciwych firmach

10%

tak, pod warunkiem że kupuje się od dużej firmy, która wie co robi

16%

tak, mimo to wszystko trzeba dokładnie sprawdzić i przeczytać

19%

nie wiem, to chyba zależy od przypadku

6%

ryzyko zawsze jest, nieważne czy się kupuje od dewelopera czy na rynku wtónym

23%

nie, nigdy nie wiadomo co może się wydarzyć

14%

nigdy nie kupiłbym mieszkania ani domu od dewelopera

12%
  • zakończona

  • łącznie głosów: 926
Gdynia Wielki Kack. Inwestycja widoczna jest z ulicy Chwaszczyńskiej zobacz na mapie Gdańska. Deweloper, Przedsiębiorstwo Inwestycyjne Trójka, etapami zbudowało tu osiedle Myśliwskie Tarasy. Najbardziej wysunięta na prawo klatka schodowa ma osobny numer - Myśliwska 2, powstała jako osobny etap inwestycji z 16 lokalami mieszkalnymi. Większość z nich została sprzedana jako lokale gotowe, było to w 2011 i 2012 roku. Jedna z sąsiadek, która kupowała mieszkanie w grudniu 2011 roku otrzymała zapewnienie (ona oraz bank kredytujący zakup), że deweloper przeniesie na nią własność do końca kwietnia 2012 roku, czyli po uprawomocnieniu się pozwolenia na użytkowanie. Inna rodzina, która podpisała umowę deweloperską w 2012, akt miała obiecany na 30 czerwca 2013 roku.

Deweloper pozwolenie na użytkowanie uzyskał dopiero w kwietniu 2014 roku. Do tego czasu 14 lokali miało już nowych "właścicieli" bez aktów notarialnych, lokale zostały już urządzone i zamieszkane. Wydawało nam się, że od tego momentu kolejni nabywcy będą umawiani na podpisanie u notariusza aktu. W końcu we wrześniu 2014 roku zaniepokojeni przedłużającymi się procedurami przez prawnika wezwaliśmy dewelopera do zawarcia umowy przyrzeczonej.

W tym samym miesiącu doszło do spotkania. Maciej Leżuchowski, prezes zarządu spółki Grupa Inwestycyjna Trójka obiecywał, że akty notarialne będą zawierane - jeden co dwa tygodnie, tak żeby do końca 2014 roku jego klienci stali się pełnoprawnymi właścicielami nieruchomości, za które zapłacili przecież pełne kwoty. Pan Leżuchowski podkreślał także, że jest zainteresowany szybkim powstaniem wspólnoty mieszkaniowej, która przejmie na siebie obowiązek pokrywania kosztów utrzymania nieruchomości. Zadeklarował też, że będzie płacił za media i czynsz do czasu przeniesienia własności poszczególnych lokali.

Ostatecznie do końca 2014 roku akty notarialne udało się uzyskać siedmiu rodzinom, ósmy podpisany został w marcu 2015 roku. Deweloper tłumaczył, że pozostałe akty zostaną wydane, gdy uda mu się sprzedać dwa pozostałe w budynku mieszkania i spłacić uzyskanymi w ten sposób pieniędzmi kredyt deweloperski jaki w banku PKO BP zaciągnął na budowę. W czerwcu 2015 roku został sprzedany jeden z dwóch pozostałych lokali, w grudniu 2015 ostatni. Na nabywców od razu została przeniesiona własność. Po tych sprzedażach jeszcze dwie rodziny (w kwietniu i sierpniu 2016) otrzymały akty - w sumie więc w 16 rodzinnym domu, 12 nabywców mieszkań stało się ich właścicielami, cztery rodziny nadal nie wiedzą jaki czeka je los.

Niestety, wraz z podpisaniem pierwszego aktu notarialnego, kiedy z mocy prawa powstała wspólnota mieszkaniowa deweloper przestał, chociaż wcześniej to obiecał, płacić za media za lokale, które formalnie były własnością jego spółki. Chociaż mieszkania były opomiarowane, część rodzin trzymała się wcześniejszych ustaleń i nie płaciła za czynsz, wodę i ogrzewanie. W końcu wspólnota odcięła ciepłą wodę i ogrzewanie części rodzin, których zużycie powiększało dług wspólnoty. Dzisiaj osoby, które nie płaciły za media, mają dodatkowe długi do spłacenia, chociaż nadal nie są właścicielami mieszkań za które zapłaciły. Skutkiem ubocznym tej sytuacji było też narastanie nieporozumień i wzajemnego braku zrozumienia wśród sąsiadów.

W kwietniu 2015 roku pięć rodzin bez aktów złożyło zawiadomienie do prokuratury, jednak ta po zbadaniu sprawy (trwało to 14 miesięcy, do czerwca 2016 roku) orzekła, że deweloper nie popełnił przestępstwa, bo w momencie podpisywania umów deweloperskich nie działał w złej wierze, nie miał zamiaru oszukać nabywców mieszkań.

Prokurator zalecił nam sprawę cywilną, podobnie poradził nam Rzecznik Praw Konsumentów w Gdyni. Gdybyśmy się na to zdecydowali, konieczne byłoby wpłacenie 5 proc. od wartości mieszkania (są to kwoty rzędu 10 - 20 tysięcy), opłacenie prawnika, który w naszym imieniu poprowadzi sprawę i opuszczenie lokali - w ramach tego pozwu moglibyśmy bowiem dochodzić rozwiązania umowy w związku z niewywiązaniem się przez dewelopera z obowiązku przeniesienia na nas własności nieruchomości. A gdzie my mamy pójść na czas trwania takiego procesu? Przy tym szansa na odzyskanie pieniędzy jest marna, bo kapitał spółki, która jest sprzedawcą mieszkania wynosi 5 tysięcy złotych.... Nigdy nie odzyskalibyśmy tych pieniędzy.

Deweloper wielokrotnie tłumaczył nam, że przeniesienie własności jest niemożliwe ze względu na jego zaległość w stosunku do banku PKO BP, który udzielił kredytu na budowę. Według dewelopera koszty realizacji inwestycji były większe niż wstępnie on oszacował i dlatego nie spłacał kredytu, więc bank nie może się zgodzić na zwolnienie hipoteki, w konsekwencji czego deweloper nie może przenieść na nas własności. Wiemy, że w związku z nieuregulowaniem należności w stosunku do banku doszło do postępowania komorniczego. Firma Trójka posiada działkę sąsiadującą z naszą nieruchomością, prezes Leżuchowski przekazał bankowi PKO BP właśnie tę, wartą podobno około 2 mln złotych działkę, jako dodatkowe zabezpieczenie wierzytelności. Według niego, PKO BP po tym ruchu powinno zwolnić wszystkie mieszkania. Bank przejął działkę w 2014 roku, ale wbrew zapewnieniom prezesa Leżuchowskiego, do teraz nie wydał zgody na przeniesienie własności naszych mieszkań.

Na dzień dzisiejszy nie wiemy kto jest odpowiedzialny za to, że nadal nie mamy pełnego prawa własności naszych, legalnie kupionych, mieszkań. Czy deweloper, który według nieoficjalnych informacji wstrzymuje licytację działki, bo wciąż kwestionuje cenę, za którą chce ją zlicytować działający na zlecenie banku komornik? Nie wiemy co planuje bank. Obawiamy się, że PKO BP będzie chciało odzyskać dług dewelopera i zlicytować nasze mieszkania, ale niczego nie można się od nich dowiedzieć, bo najpierw deweloper - jako kredytobiorca - musiałby udzielić nam pełnomocnictwa do rozmów z bankiem, czego zrobić nie chce.

Każdy poranek oznacza dla nas przetrwanie kolejnego dnia lęku czy w skrzynce znajdziemy zawiadomienie o licytacji lub eksmisji. Ta sprawa trwa już pięć lat. Jesteśmy zakładnikami między bankiem PKO BP a deweloperem. Deweloper od dwóch lat absolutnie się do nas nie odzywa - nie odpisuje na pisma, nie odbiera telefonów. Tak nie da się dłużej żyć.

Mieszkańcy budynku przy ul. Myśliwskiej 2.
Do redakcji Trojmiasto.pl dotarła bardzo krótka odpowiedź dewelopera:
W powyższej sprawie prowadzone są rozmowy mające na celu jej pozytywne rozwiązanie. Do ich zakończenia powstrzymujemy się od komentarza.

Grupa Inwestycyjna Trójka

Bez pełnomocnictwa, którego deweloper nie udzielił mieszkańcom, sprawy wyjaśnić nie może bank.
Treści i okoliczności związane z podpisaniem wszystkich umów kredytowych zawartych przez PKO Bank Polski, objęte są tajemnicą bankową. Za jej złamanie grozi grzywna w wysokości 1 mln. zł i kara pozbawienia wolności do lat 3. Kredytobiorca (strona umowy) może zwolnić bank z obowiązku zachowania tajemnicy bankowej. Do momentu, w którym to nie nastąpi, nie możemy wypowiadać się w sprawie naszych relacji z deweloperem.
Co do zasady, każda egzekucja komornicza jest dla banku ostatecznością. Zawsze jesteśmy otwarci na negocjacje i staramy się doprowadzić do ugody z dłużnikiem.

Roman Grzyb, ekspert w Departamencie Komunikacji Korporacyjnej PKO Banku Polskiego

O firmie Trójka
Podstawową spółką jest istniejące od 2004 roku Przedsiębiorstwo Inwestycyjne Trojka Sp.z o.o. (kapitał 1,8 mln zł). Do realizacji poszczególnych zadań inwestycyjnych powoływane były kolejne spółki: Myśliwskie Tarasy Trójka w 2009 (kapitał 5 tys. zł), Osiedle Nadmorskie w 2009 roku - inwestycja w Jelitkowie (kapitał 5 tys. zł), Grupa Inwestycyjna Trójka w 2009 roku (kapitał 5 tys. tys. zł). Maciej Leżuchowski, który jest prezesem zarządu we wszystkich tych spółkach, jest również wiceprezesem założonej wg. KRS w 2001 roku pracowni architektonicznej JM Architekci, w której powstał m.in. projekt osiedla Fikakowo - w czasach, kiedy JM Architekci współpracowali z gdyńskim deweloperem Panorama. Maciej Leżuchowski jest również wspólnikiem w zarejestrowanej w styczniu 2016 roku w Sopocie spółce Comfort Apartments&Properties zajmującej się krótkoterminowym najmem mieszkań.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (164)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
13.10.2017 wprowadzono zmiany w regulaminie.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.