Wiadomości

Stocznia Cesarska. Biurowa wioska kontenerowa od 2020 roku

Najnowszy artukuł na ten temat

Ruszył remont dawnej remizy na terenach stoczniowych

Na terenie Stoczni Cesarskiej w maju uruchomiony zostanie punkt widokowy na nieużywanym do celów produkcyjnych dźwigu. W przyszłym roku stanie obok niego zobacz na mapie Gdańska miasteczko kontenerowe, w którym powstaną przestrzenie biurowe dla młodych przedsiębiorców.



Czy chciałbyś mieć biuro w pomieszczeniach urządzonych w kontenerach?

tak, to fajne, nowoczesne rozwiązanie 36%
tak, pod warunkiem że stanęłyby w super lokalizacji 9%
nie wiem, musiałbym zobaczyć jak tam jest 17%
nie, to mało trwałe rozwiązanie 10%
nie czułbym się komfortowo 28%
zakończona Łącznie głosów: 578
Właścicielem wpisanego do rejestru zabytków terenu Stoczni Cesarskiej jest spółka Stocznia Cesarska Development. Planuje ona rewitalizację tego terenu. Pod koniec marca rozpoczął się remont budynku Dyrekcji. Budynek ma być przeznaczony na biura dla małych i średnich firm. Następnie remont przejdzie postoczniowa remiza zobacz na mapie Gdańska, w planach jest realizacja nowych budynków w jej sąsiedztwie.

Mobilne miasteczko kontenerowe



Realizacja procesów inwestycyjnych zajmuje sporo czasu. Zanim teren Stoczni Cesarskiej osiągnie docelowy wygląd, inwestor zainicjował ustawienie na wolnej przestrzeni obok dźwigu miasteczka kontenerowego.

- Mamy zamiar zrewitalizować ten teren. Jednak, aby możliwie szybko zaczęło tętnić tutaj życie postanowiliśmy ustawić kontenery, które komponują się z przemysłowym charakterem tego miejsca, a jednocześnie mogą stać się miejscem pracy dla młodych ludzi - wyjaśnia Gerard Schuurman, dyrektor projektu Stoczni Cesarskiej.
Pierwszym krokiem do realizacji projektu był konkurs dla studentów architektury. Przeprowadzony został on we współpracy z Fundacją "Edukacja, Praktyka, Rozwój" i Wydziałem Architektury Sopockiej Szkoły Wyższej.

- Prace trwały od stycznia 2019 i obejmowały wizytę w terenie oraz cztery sesje warsztatowe. Omawiane były między innymi wyzwania związane ze specyfiką zastosowania kontenerów morskich jako podstawowego materiału konstrukcyjnego - mówi Grzegorz Pęczek, wiceprezes Fundacji "Edukacja, Praktyka, Rozwój", dziekan Wydziału Architektury Sopockiej Szkoły Wyższej.
Przestrzeń, gdzie stanie wioska kontenerowa sąsiaduje z zabytkowymi halami stoczni, dźwigiem M3 i nabrzeżem.
Przestrzeń, gdzie stanie wioska kontenerowa sąsiaduje z zabytkowymi halami stoczni, dźwigiem M3 i nabrzeżem. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl
W sumie powstało pięć prac, nagrodzone zostały trzy. W zespołach projektowych pracowali studenci zgłębiający zarówno architekturę, jak i urbanistykę oraz architekturę krajobrazu.

Jury najwyżej oceniło koncepcję przygotowaną przez Sylwię Skwarczyńską i Magdalenę Maczan. II miejsce zajęły Weronika Gielo, Marta Zygzuła i Zuzanna Radtke, a III koncepcja Agaty Jowanowskiej, Pauliny Rakiel i Alicji Walentynowicz.

- Zwycięska koncepcja w największym stopniu oddaje ducha miasteczka w skali mikro, a równocześnie zachowuje surowy i przemysłowy charakter miejsca oraz wyraża szacunek dla historycznych walorów otoczenia. Najważniejsze jednak, że autorki potrafiły postawić się w roli przyszłych gości miasteczka. Dzięki takiemu połączeniu możemy być przekonani, że przyszli pracownicy w częściach wspólnych, firmy z grupy start-upów czy chociażby podróżujący po świecie przedstawiciele wolnych zawodów odnajdą w przyszłym miasteczku coś więcej niż zwykłe miejsce do pracy. Naszym celem jest kreowanie społeczności i wierzę, że ten projekt na to pozwoli - podsumowuje wynik konkursu Gerard Schuurman.

Euro Styl zagospodaruje część Młodego Miasta



Stworzony przez studentki projekt nie tylko komponuje się z postindustrialnym otoczeniem, ale nastawiony jest na ekologię.

- Miasteczko kontenerowe jest ustawione w osiach widokowych sali BHP, Europejskiego Centrum Solidarności i dźwigu, obok którego stanie - wyjaśniają autorki projektu. - W czasie projektowania przez cały czas na uwadze miałyśmy ludzi, którzy będą tu w przyszłości spędzać czas. Przewidziałyśmy dużo zieleni, między innymi zielone dachy i ogród deszczowy.
Studencki projekt uwzględnia kompozycję z 30 kontenerów, w których pracować może około 100 osób. Kolorystyczny podział kontenerów podpowiada, że będzie tu około 60 miejsc dla start-upów, a około 30 osób pracować może w coworkingu. Przewidziano także kawiarnię artystyczną z możliwością organizacji wystaw.

- Przestrzeń została tak zakomponowana, że również po godzinach pracy może ona tętnić życiem. Wzdłuż jednej z osi możliwe jest ustawienie foodtrucków - opowiadają autorki. - Możliwe będzie tu więc organizowanie różnych wydarzeń, koncertów, spotkań dla całych rodzin.
Ważnym elementem miasteczka kontenerowego jest jego mobilność - w przyszłości może ono zostać rozbudowane, a nawet przeniesione w inne miejsce miasta.

W nadchodzących miesiącach zostanie przeanalizowana szczegółowo wykonalność zwycięskiej propozycji.

- Dalszy harmonogram przewiduje znalezienie firmy wykonawczej i uzyskanie pozwolenia na budowę. Planujemy uzyskać je do końca marca 2020 roku, tak aby nowa przestrzeń zaczęła funkcjonować od lata przyszłego roku - mówi Agnieszka Braun ze spółki Stocznia Cesarska Development.

Przestrzeń dla młodych przedsiębiorców



Udostępnianie przestrzeni przemysłowi kreatywnemu i początkującym biznesmenom wspierać ma Gdańska Fundacja Przedsiębiorczości, która realizuje wiele projektów dla początkujących przedsiębiorców, prowadzi również Gdański Inkubator Przedsiębiorczości Starter. Fundacja zajmie się komercjalizacją i obsługą miasteczka kontenerowego.

Biurowiec dla start-upów na Dolnym Mieście



- Jesteśmy przekonani, że nowe miejsce na mapie przedsiębiorczości Gdańska o tak innowacyjnej formule wpłynie na rozwój lokalnych inicjatyw biznesowych, ale także przyciągnie start-upy z zagranicy - ocenia Tomasz Szymczak, prezes zarządu Gdańskiej Fundacji Przedsiębiorczości.
Wystawa prac w kontenerze dla artystów
Prace konkursowe do końca maja można oglądać w kontenerze, który stanął obok żurawia M3 zobacz na mapie Gdańska. Po zakończeniu wystawy kontener pełnił będzie rolę galerii dostępnej dla osób i organizacji, które chciałyby wykorzystać ją jako przestrzeń ekspozycji sztuki, prezentacji, organizacji spotkań, minikoncertów lub innych działań artystycznych i społecznych. Osoby zainteresowane organizacją wydarzeń w galerii #nowehistorie mogą zgłaszać się do spółki Stocznia Cesarska Development.


Punkt widokowy na dźwigu M3 czynny będzie od maja 2019.

Opinie (75) 1 zablokowana

  • (4)

    Żenada

    • 76 33

    • (3)

      jeszcze meble z palet , zamiast wykładziny kartony , zamiast kaloryfera koza na węgiel - łot styl XXI wiek - żal !!! takie możliwości a takie pójcie na łatwiznę !

      • 2 4

      • zapomniałeś o hipsterach pracownikach... (2)

        Przyjadą na ostrym kole, w wąskich rurkach, marynarkach w kratkę i broda od barbera....

        Iphonik w łapce będzie sygnalizował że już łapią asap zleconka.

        Potem koniecznie na brunchu burgerek z foodtracka i browar rzemieślniczy...

        • 5 3

        • jak nie pasuje to otworz wlasne kontenery (1)

          No i gitez majonez.

          • 1 1

          • Na co komu ten arkanoid zamiast fajfona?

            • 0 0

  • Komu możemy podziękować, że w PL zamknięto stocznie? (22)

    Podczas gdy Niemcy, Norwegowi tluka na tym hajs?

    • 93 36

    • ZSRR bo padło (5)

      i skończyła się możliwość kontraktów.

      • 29 15

      • Dokładnie! Sowieci płacili nam rublami transferowymi, za które moglismy dowolnie mażyć co za nie kupić, a realnie płaciliśmy za (1)

        materiały i technologie w dolarach, których nie mieliśmy :) Pozdrawiam wszystkich konsumentów mediów "którym zależy" ;)

        • 11 1

        • Za statki zbudowane w Gdańsku sowieci wybudowali nam bloki leningradzkie które przypłynęły również statkami w formie prefabrykatów. W Szczecinie też takie widziałem.
          Przysyłali nam również zegarki Rakieta, telewizory Rubin i wielu agentów wywiadu...

          • 9 0

      • ponad 5000 ludzi / jeden statek na 2-3lata

        potem doszło jeszcze 100-spółek pijawek ... no to się musiało ekonomicznie rozpie""olić

        • 9 1

      • Miedzy innymi ale czesciowo tez dzieki wrogiej antypolskiej polityce (1)

        realizowanej prze Putina. Obral sobie za nowych dostarczycieli Niemcy. Bo gdzies do okolo 2000 roku cala flote handlowa dla Rosji budowaly polskie stocznie. Ruski jak kraj z trzeciego swiata nie mieli doslownie nic po 1945 roku. A pamietam ze nawet jak przyplywali ze swoimi statkami na remont do gdanskiej Remontowki to te jednostki byly tak zaniedbane jak by tam nie ludzie a bydlo mieszkalo na nich. Starzy stoczniowcy pamietaja bardzo dobrze...

        • 2 1

        • Co jest antypolskiego w tym, ze jak ktos robi lepiej i taniej to wybiera tego dostawce?

          Polski przemysl byl i jest niekonkurencyjny i tyle w temacie

          • 0 0

    • Ależ przejdź się do trójmiejskich stoczni - zobaczysz, że praca wre (1)

      Są 2 podstawowe różnice: większa wartość produkcji za kilogram (i to zasadniczo) oraz rentowność biznesu.

      • 26 4

      • W Vistalu tak wrzało że skończyli ze 100 milionami długów...

        • 0 0

    • (4)

      Najpierw w 2007 roku rząd PiS Jarosława Kaczyńskiego sprzedał Stocznię Gdańską bez żadnego pakietu socjalnego i inwestycyjnego ukraińskiemu Donbasowi a teraz rząd PiS Mateusza Morawieckiego ją odkupuje. Ciekawe ile Polacy stracili na tym kolejnym „złotym interesie” rządzących nieudaczników, pewnie więcej niż na Damie z Łasiczką i Rafinerii Możejki razem...

      • 30 7

      • Cos pomieszales (3)

        Z decyzja ue. Ale fakt jest taki ze upadlosc oglosil jaworski. Najgorszy czlowiek z pisu jaki byl. Dlatego tez pomimo sympatii do pis glosowalem na adamowicza.

        Bo partia moze byc ok. Glowa moze byc ok. Ale jak sa tacy jak jaworski czy radni pis z gdanska to niestety ide glosowac na innych.

        • 7 18

        • Że niby co pomieszałem ? Rząd PiS w 2007 roku nie sprzedał stoczni ? A kto to zrobił, Marsjanie ? (2)

          12 sierpnia 2007 r. odbyło się Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy Stoczni Gdańsk. Najważniejszym punktem obrad była zgoda na podwyższenie kapitału zakładowego Stoczni Gdańsk o 300-400 mln zł. Największym akcjonariuszem była wówczas Agencja Rozwoju Przemysłu, która wraz z kilkoma innymi podmiotami państwowymi miała zdecydowaną większość i odpowiednią siłę głosu. Skromne 5 proc. miała ukraińska spółka ISD Polska Sp. z o.o., która przejęła akcje jako za długi stoczni. ISD od kilku lat była już właścicielem Huty Częstochowa, która sprzedawała stoczniom blachy. Od początku było wiadomo, że Skarb Państwa i związane z nim spółki nie skorzystają z prawa zakupu nowej emisji akcji. Zainteresowani byli tylko Ukraińcy, którzy w ten sposób stali się większościowym udziałowcem Stoczni Gdańsk. Transakcja została sfinalizowana 29 listopada.

          • 16 4

          • Kto w Brukseli (1)

            zgodził się na ratowanie niemieckich stoczni likwidując Szczecin i Gdynię, a w Gdańsku zamknął pochylnie na K-3? Jaworski? - nie tylko Tusk. Jaworski to była totalna pomyłka ale polski przemysł stoczniowy był zaorany przez PO. Dopłaty, które wtedy były ponoć nielegalne dla polskich stoczni popłynęły szerokim strumieniem do stoczni niemieckich ratując je przed upadłością. Rozkazy makreli zostały wykonane przez herr Tuska, to i stanowisko się znalazło!!!

            • 7 12

            • Jaworski był totalną pomyłką jako prezes Stoczni Gdańsk, jednak nie przeszkadzało to Kaczyńskiemu aby został kandydatem PiS w

              wyborach na Prezydenta Gdańska aż trzykrotnie...

              Kłopoty Stoczni Szczecińskiej zaczęły się jesienią 2001 r. Zakład należący do grupy Porta Holding, kontrolowanej przez prywatne osoby (z reguły członków zarządu), zaangażował się w nierentowne kontrakty na budowę chemikaliowców i przegrywał z konkurentami z Europy i Azji, wzmacnianymi dotacjami państwa. W listopadzie Szczecinowi zabrakło pieniędzy na wypłaty, a wiosną 2002 r. wstrzymano produkcję.

              19 marca 2002 r. rząd Leszka Millera przyjął program ratowania stoczni. Kredyt obrotowy w wysokości 40 mln dolarów miała poręczyć Agencja Rozwoju Przemysłu, ale nie spieszyła się z tym. Negocjacje między rządem, ARP, bankami i Portą Holding trwały przez cały kwiecień - kolejny miesiąc przestoju stoczni.

              Rządy Leszka Millera i Marka Belki nie potrafiły stoczniami zarządzać. Umiały jedynie tworzyć programy i strategie. Np. 25 stycznia 2005 r. rząd Marka Belki przyjął "Informację o bieżącej sytuacji sektora stoczniowego wraz z propozycjami rozwiązań wspierających jego funkcjonowanie", gdzie rekomendował, aby ARP "w porozumieniu ze stoczniami produkcyjnymi oraz instytucjami naukowo-technicznymi (...) przygotowała program wdrożenia działań mających na celu redukcję kosztów i wzrost wydajności produkcji stoczniowej, ze szczególnym wykorzystaniem możliwości zyskiwanych dzięki konsolidacji branży".

              Za rządów SLD oferty na zakup stoczni składało kilku dużych inwestorów. Najpoważniejsza była oferta włoskiego multimilionera Gianluigi Aponte, współwłaściciela drugiej pod względem liczebności floty handlowej na świecie Mediterranean Shipping Company. W 2005 r. próbował zainwestować w Stocznię Gdynia, ale baronowie SLD nie życzyli sobie prywatnego inwestora, więc z oferty nic nie wyszło.

              Komunikat Komisji Europejskiej wydany 1 czerwca 2005 r. był lakoniczny: "Pomoc restrukturyzacyjna, jaka została udzielona stoczniom w Gdańsku, Gdyni i Szczecinie, zostanie sprawdzona pod kątem zgodności z zasadami zapisanymi w traktatach unijnych". I dalej, już bardziej precyzyjnie: "Sprawdzona zostanie cała pomoc publiczna, udzielona stoczniom po 1 maja 2004 r., czyli po dacie wejścia Polski do Unii Europejskiej."
              Decyzja nie mogła być zaskoczeniem. Bruksela już w lutym 2004 r. dawała do zrozumienia, że niepokoi ją to, co się dzieje wokół polskich stoczni. Zgodnie z unijnym prawem, udzielanie pomocy publicznej jest obwarowane wieloma regułami. W czerwcu 2005 r. eksperci w Brukseli mieli już podejrzenia graniczące z pewnością, że w przypadku polskich stoczni żadne unijne reguły nie są przestrzegane. I że wsparcie publiczne na setki milionów euro jest udzielane lekką ręką, bez powiązania z radykalnym uzdrowieniem zakładów (a to wbrew prawu UE). Dlatego Komisja postanowili uruchomić oficjalne śledztwo.

              7 czerwca 2006 r., w rok po rozpoczęciu śledztwa w sprawie stoczni, komisarz ds. konkurencji Neelie Kroes była już właściwie pewna: publicznego wsparcia dla zakładów w Gdańsku, Gdyni i Szczecinie udzielano niezgodnie z unijnym prawem. I tak naprawdę powinno ono zostać natychmiast zwrócone.

              Nikt w Brukseli nie kwapi się jednak do podjęcia decyzji negatywnej dla stoczni. Bo to sprawa polityczna, komisarz Kroes nie chce przeczytać w gazetach nagłówków: "Bruksela robi to, co nie udało się komunistom - likwiduje kolebkę »Solidarności « w Gdańsku".

              Holenderska komisarz znana jest z liberalnych poglądów i niechęci do pompowania publicznego grosza w firmy, ale postanawia dać polskim stoczniom jeszcze jedną szansę. Pisze do ówczesnego ministra skarbu Wojciecha Jasińskiego list, w którym wypomina mu opieszałość: "Polski rząd nie przekazał zmodyfikowanych planów restrukturyzacyjnych zgodnie z ustalonym harmonogramem i od lutego 2006 r. nie zostały zainicjowane żadne konsultacje z moimi służbami" - napisała z goryczą komisarz. Na koniec zażądała natychmiastowego przesłania planów reform, ostrzegając: "W przeciwnym przypadku nie będę miała innego wyjścia, jak tylko zaproponować Kolegium Komisarzy, aby przyjęło negatywne decyzje w sprawie pomocy państwa dla każdej stoczni".

              Nie doczekała się odpowiedzi. 14 lipca 2006 r. zmienił się rząd - nowym premierem został Jarosław Kaczyński, ale minister skarbu pozostał ten sam. Już trzy dni później komisarz Kroes przesłała ponownie ministrowi Jasińskiemu list o podobnej treści. Na nowe plany restrukturyzacji musiała poczekać jeszcze trzy miesiące. Ale i tak do niczego się nie nadawały....

              • 18 0

    • Rakowskiemu i Lewandowskiemu (2)

      Bieleckiemu I Tuskowi
      Krzeklewski i Kwachu tez swoje dolozyli .
      Praktycznie zadna z sil bedaca u wladzy nie miala ochoty na trudna i czasochlonna dzialalnosc przemyslowa.
      Dla wladzy wystarczy.
      A obywatele moga sobie wyjechac do krajow, ktore maja wiecej szczescia do rzadzacych.

      • 6 13

      • Winni są wszyscy po kolei, z niekompetentnym zarządem stoczni na czele, ale kto mógł wtedy przewidzieć, że w pewnym momencie wartość dolara spadnie o 30 proc., a cena stali poszybuje o 300 proc.?!

        • 10 0

      • Zupelnie zgadzam sie ale teraz probuja oklamac

        mlode spoleczenstwo i zwalic wine na PiS.

        • 0 3

    • niemcy i norwegia?

      nie pomyliłeś z koreą i chinami?

      • 8 0

    • te, panie troll, wystarczy jeden pański komentarz

      "Hajs" jaki ci wskakuje za tyle komentarzy? Pytam z ciekawości, może w złym zawodzie pracuję.

      • 2 0

    • Tobie, bo nie chciałeś ich kupić, gdy potrzebne były inwestycje

      Każdy lubi sie wymądrzać o wyprzedaży za złotówkę "super polskiego przemysłu", upadku "wielkich" zakladów polski socjalistycznej, tylko jak był czas, to nikt nie chciał ich kupić.
      Podobno biznesmen Rydzyk coś tam zbierał, ale kasa zaginęła, więc stan jaki jest taki jest.

      • 3 0

    • Prosta odpowiedź

      Prosta odpowiedź:
      Zarządzającym tamtymi stoczniami - i nie doszukuj się spisków ;)

      Natomiast nie wydaje mi się ,że "zamknięto stocznie". Nie dość ,że wiele dotychczasowych pracuje to powstały też nowe.

      • 2 0

    • Podziękujcie (PO)st komunie.

      Taka prawda, komunizm to była władza egoizmu. A po przemianie wielu z tamtej epoki nadal rujnowało ten kraj. "Gruba kreska" była tragicznym posunięciem Mazowieckiego. Cofnęła kraj o dalsze ca 20 lat, pozostawiając kierowniczą władzę w Warszawie w rękach inteligentnej sitwy. I paradoksalnie następcy tej grupy egoizmu chcą dalej rządzić za sprawą PO i Nowoczesnej.

      • 0 3

    • Rydzyk stocznie ratował i sprzedawał cegiełki

      tylko kasa z tych cegiełek gdzieś wsiąkła...

      • 4 0

  • super

    takie coś jak na garnizonie, albo jak 100cznia. będzie się działo ;-)

    • 21 38

  • powinna mieć imię Pana prezydenta!

    • 9 46

  • Bardzo fajny pomysł! Dużo bardziej podoba mi się zagospodarowanie terenu kontenerami zamiast stawianie kilkudziesięcio metrowych betonowych molochów. Fajnie, gdyby zagospodarowano również teren do celów ogólnodostępnych, jakieś małe kawiarnie, skwery z ławkami itp

    • 23 34

  • A tydzien pozniej postawia

    Miasteczko mieszkalne. 8pietrer kontenerow z pokojami na krotkoterminowy najem....znamy to.

    • 44 16

  • ale wiocha

    jak pasteloza na wieżowcach

    • 40 14

  • Kontenery (4)

    Polski sposób na rewitalizację - postawić kontenery!? Bez żartów!!

    • 62 14

    • (1)

      zainwestuj, postaw na co cie stac skoros taki madry

      • 7 6

      • jak się nie ma hajsu to się nie podskakuje , a jak się ma hajs to się pokazuje na co cie stać a nie po kosztach - no chyba że zamiast jaj ktoś nadal z mlekiem pod nosem paraduje

        • 0 1

    • To efekt restrykcyjnej ochrony konserwatorskiej

      Nie da się tam niczego zbudować przez szalonych ludzi w ministerstwie w Warszawie a coś z tym terenem inwestor musi zrobić.

      • 7 3

    • a miało być wielkie Młode Miasto

      • 0 0

  • Uuuuulalaaaaaaa

    • 9 7

  • (1)

    Dlaczego w konkursie architektonicznym wygrały same kobiety? Uważam, że to seksizm.

    • 52 14

    • Dokladnie! Gdzie parytety? Gdzie równość płci?

      • 2 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.