Wiadomości

Spór w sprawie wynajmu apartamentu

interwencja trojmiasto.pl
fot. fotolia/mariesacha

W Trójmieście przybywa apartamentów kupowanych z myślą o wynajmie dobowym, a wraz z nimi właścicieli, którzy ze swoich lokali chcą czerpać korzyści. Obsługę najmu oddają w ręce firm, które zajmują się tym profesjonalnie. Bywa jednak, że w takiej współpracy dochodzi do ostrych spięć. Swoją historię opowiedzieli nam nasi czytelnicy, pan Grzegorz i pan Paweł.



W 2014 roku kupiliśmy dwa mieszkania na osiedlu Nadmorski Dwór. Zaaranżowane, wykończone i urządzone zostały z myślą o krótkoterminowym najmie. Ponieważ obaj pracujemy intensywnie, zdecydowaliśmy, że obsługę najmu zlecimy firmie, która będzie zajmowała się wszystkim kompleksowo - od poszukiwania najemców przez kontakt z nimi, sprzątanie lokali aż po rozliczenia.

Pierwsza firma, którą wybraliśmy na podstawie oceny ofert zamieszczonych w Internecie zapewniała naszym zdaniem niedostateczne obłożenie w szczycie sezonu. Sprawa szybko się wyjaśniła. Ponieważ jesteśmy z Trójmiasta, łatwo było nam kontrolować, co dzieje się w mieszkaniach. Kiedy zastaliśmy tam gości, których obecność nie została ujęta w systemie rezerwacyjnym, szybko rozwiązaliśmy umowę. Oczywiście właściciel firmy zapewniał nas, że to przypadek i jakiś błąd systemu, ale w ten sposób naruszone zaufanie trudno byłoby odbudować.

Nauczeni tym doświadczeniem wybierając kolejnego operatora spotkaliśmy się z wieloma firmami. Przekonała nas oferta firmy, która co prawda pobierała wyższą prowizję za obsługę najmu, ale też ma w swoim portfolio dużo apartamentów, z czego wywnioskowaliśmy, że wiele osób jej ufa. Strona internetowa też jest dobrze przygotowana. Jej właściciel przekonywał, że sam jako właściciel nieruchomości na wynajem miał problem z profesjonalną obsługą najmu, więc teraz potrafi ją zapewnić na najwyższym poziomie.

Na naszej decyzji ostatecznie zaważyły przedstawione symulacje naszych zarobków z najmu. Wersja optymistyczna mówiła o niecałych 40 tys. przychodu z najmu mieszkania rocznie. Poprosiłem o wersję pesymistyczną, ale i wyliczone tutaj niecałe 30 tys. z mieszkania było dla nas satysfakcjonujące (to już po odliczeniu prowizji za obsługę). Według zapewnień wariant optymistyczny był bardziej prawdopodobny, bo firma miała szerokie kontakty z zagranicznymi agencjami, które poszukują mieszkań na wynajem w Polsce.

Z czasem okazało się, że około 90 proc. rezerwacji pochodzi z serwisu booking.com. Dowiedzieliśmy się o tym wiele miesięcy później przeglądając dokumentację najmu swoich mieszkań, zaniepokojeni niskimi wpływami z najmu. Dowiedzieliśmy się wtedy także, że każdy klient płaci dodatkowo 130 zł za sprzątanie, 25 złotych za dobę za parking, 50 złotych za dowóz kluczy pod drzwi mieszkania. Żadna z tych opłat nie została z nami uzgodniona. Okazało się także, że są dodatkowe opłaty za dostawki powyżej czterech, chociaż lokale były przygotowane dla sześciu osób. Zdarzały się także przypadki, kiedy klient odwoływał rezerwację mniej niż 30 dni przed przyjazdem. W takim przypadku tracił zaliczkę. My nigdy tych pieniędzy nie zobaczyliśmy. A z dokumentacji wynika, że takich przypadków było kilka, jeden nawet na kwotę 900 zł.

Przyznajemy, że umowa, którą zawarliśmy z firmą IRS nie była konsultowana z żadnym prawnikiem. Jest w niej zapisane po prostu, że nam - właścicielom - należy się 60 proc. z najmu. Nie ma ani słowa o tym, jakie są dodatkowe koszty, ani jakie mają być gwarantowane wpływy. I co w przypadku, kiedy nie są na takim poziomie. Ale też nie sądziłem, że tak profesjonalna firma nie będzie w stanie zapewnić obiecanego obłożenia a na dodatek będzie zarabiała na dodatkowych opłatach, o których właściciel nic nie wie. Jest oczywiście więcej pojedynczych elementów, które powodowały nasze niezadowolenie.

Po siedmiu miesiącach współpracy zażądaliśmy spotkania z właścicielem, aby wyjaśnić przyczynę niskich dochodów. Doszło do niego dopiero, kiedy zagroziliśmy zerwaniem umowy. Przekonano nas, że będzie lepiej. Podobnie było na spotkaniu w lutym tego roku, kiedy już w zasadzie byliśmy zdecydowani, by współpracę zakończyć. Umówiliśmy się na obniżenie prowizji do czasu osiągnięcia obiecanych przychodów. Niestety nie podpisaliśmy aneksu do umowy. Więc właściciel firmy nie potraktował tych ustaleń poważnie. Wystawialiśmy faktury z prowizją według mailowych ustaleń, a pieniądze przestały wpływać. Ostatnia płatność miała miejsce w maju. Na chwilę obecną zaległość IRS z tytułu wystawionych faktur przekroczyła 50 tys. zł.

Wypowiedzieliśmy najem, pytamy, dlaczego nie są płacone faktury. Na zmianę słyszymy informację, że księgowa jest na urlopie lub że kwoty są źle wyliczone. Wcześniej nikt nie dał nam o tym znać. Zabraliśmy z biura IRS segregatory z dokumentacją dotyczącą najmu naszej własności. Na to właściciel firmy zaczął nas straszyć policją. Tymczasem, nie mając przychodów z najmu, z własnej kieszeni musimy spłacać kredyty na zakup tych mieszkań.

Jesteśmy ogromnie rozczarowani, chcemy ostrzec osoby, które liczą na dobry i uczciwy zarobek na najmie mieszkań, które wierzą, że inwestowanie w mieszkania się opłaca. Nauczyliśmy się, że każdą umowę trzeba konsultować z prawnikiem, bo nie można liczyć na ludzką uczciwość. Naszą sprawą aktualnie zajmuje się kancelaria prawna, która bezskutecznie próbowała porozumieć się z IRS. W tej chwili pozostaje jedynie droga sądowa.

Odpowiada Robert Studziński, dyrektor generalny w firmie IRS

Panowie, którzy opisali tę historię nazywają naszą usługę "obsługą najmu". Tymczasem nasza usługa polega na świadczeniu usług hotelarskich, tj. oferowaniu naszym gościom noclegu wraz z bogatym wachlarzem dodatkowych usług i serwisem podobnym do hotelu 4- i 5-gwiazdkowego. Nasza oferta jest wystawiona do sprzedaży za pośrednictwem naszej witryny internetowej oraz portali pośredniczących lub biur podróży i temu podobnych kanałów dystrybucyjnych. Nasz gość ma całodobową obsługę, łącznie ze śniadaniami i usługą concierge. Właściciel apartamentu, który ma u nas status Partnera otrzymuje wynagrodzenie zależne od wartości sprzedanych noclegów i miejsca parkingowego. Partner ma stały podgląd do systemu, z którego może samodzielnie wygenerować sobie raport, na podstawie którego powinien wystawić nam dokument księgowy zależny od sposobu rozliczenia z fiskusem, który wybrał. Więc to nie my poszukujemy gości, ale pokazujemy naszą usługę w różnych kanałach dystrybucyjnych i to goście nas wybierają czytając opinię na nasz temat, zapoznając się z naszą ofertą etc.

W czasie ustalania warunków współpracy przedstawiliśmy symulację, ale nie zapewnialiśmy klienta o tym, że uzyska przedstawione w niej dochody, a zamiast tego podkreślaliśmy, że symulacja jest tylko i wyłącznie poglądowa. Nikt nie gwarantuje żadnych wpływów. Taki jest rynek, na którym działamy. Jeżeli właściciel chce mieć gwarancję wpływów, musi się zgodzić na niższe przychody, ale pan Paweł zgodził się na procent od naszych przychodów z najmu, bo liczył na większy zysk. Pan Paweł jest przedsiębiorcą i planuje swoje inwestycje bardzo ostrożnie. Zarzuty wobec nas są podyktowane nagłym apetytem na większe zyski, których rynek nie pozwala osiągnąć i próbuje nas obwinić za obiektywne przyczyny obecnego stanu rzeczy. Mamy do czynienia ze sporem dwóch przedsiębiorców, w którym pan Paweł udaje, że nie rozumie mechanizmów rynkowych prowadzenia działalności gospodarczej i chce bezprawnie wymusić na nas zmianę warunków umowy, na co my się nie godzimy, bo nas na to nie stać.

Co do kosztów, o których Pan Paweł podobno nie wiedział: nie obciążamy gości za sprzątanie - to jest opłata serwisowa, której składową jest sprzątanie. Za parking pan Paweł otrzymywał wynagrodzenie, a w umowie jest zgoda Partnera na pobieranie przez Operatora dodatkowych opłat i nie mam obowiązku uzgadniania ich z właścicielem apartamentu. Nasza umowa wyraźnie definiuje, za co wynagrodzenie ma otrzymać Partner. Absurdalne są więc oczekiwania dotyczące zwrotu zaliczek od klientów, którzy nie dojechali. Ponadto wszystkie usługi są transparentnie opisane na naszej witrynie.

Nigdy nie pobieraliśmy w tym apartamencie dodatkowych opłat za dostawki, bo są one czteroosobowe.

Partner twierdzi, że planował zakończyć współpracę z nami. Ja nigdy takiej deklaracji nie usłyszałem. Nie umawialiśmy się na obniżenie prowizji. Trwały negocjacje, które zostały przerwane przez partnera. Największym oszczerstwem jest informacja o tym, że nie zostały zapłacone faktury. Całe wynagrodzenie zostało zgodnie z umową zapłacone. Nie było także skutecznego wypowiedzenia umowy. Otrzymaliśmy w połowie września pismo o wypowiedzeniu umowy bez zachowania terminu wypowiedzenia z powodu braku płatności. Jak wskazałem powyżej wszystkie płatności były regulowane, więc nie można powoływać się na przyczynę, której nie ma. W odpowiedzi na to pismo poprosiłem o wyjaśnienie, jak mamy traktować to pismo, czy ma to być potraktowane jako wypowiedzenie zgodnie z warunkami umowy. Do dziś odpowiedzi nie otrzymałem. W międzyczasie spotkałem się z prawnikiem pana Pawła, który próbował naciskać na mnie, abym zmienił warunki umowy, bo moja firma ucierpi wizerunkowo. Teraz domyślam się, że chodziło o list do portalu Trojmiasto.pl. W mojej ocenie jest to nieeleganckie i nieetyczne zachowanie. Nie będziemy ulegali szantażom. Mam spore grono zadowolonych partnerów, którzy pracują z nami według zasady "win win" i nie oczekują rzeczy niemożliwych.

Panowie weszli bezprawnie w posiadanie dokumentacji
- podczas mojej nieobecności wtargnęli do biura i przywłaszczyli sobie segregatory należące do naszej spółki (z danymi wrażliwymi naszych gości, które są chronione ustawą o GIODO). Po tym incydencie zgłosiliśmy sprawę na policję, która przekazała akta sprawy do prokuratury. Takie działanie jest ścigane prawem i mam nadzieję, że Panowie poniosą surowe konsekwencje, bo przywłaszczyli sobie bezprawnie cudzą własność.

Dla nas to niezmiernie przykre i zaskakujące doświadczenie. Cywilizowany przedsiębiorca, gdy nie jest zadowolony z usług, po prostu wypowiada warunki umowy. W tym przypadku pan Paweł nie chciał wypowiedzieć umowy, a chciał nas zmusić do zmiany jej postanowień siłowymi rozwiązaniami. Podjęliśmy negocjacje, bo szanujemy każdego klienta, ale nie spodziewaliśmy się że pan Paweł, motywowany przez swojego brata Grzegorza, bez naszej zgody zacznie wystawiać faktury o zawyżonej wartości, niezgodnie z umową, dodatkowo będzie nas wykorzystywał, abyśmy przygotowywali apartament dla jego potrzeb bezpłatnie i jeszcze kradł naszą własność wtargnąwszy do naszego biura pod moją nieobecność. Mam nadzieję, że organy ścigania sprawę potraktują poważnie - ku przestrodze takich pseudoprzedsiębiorców, którym widać przepisy prawa są obojętne. Obecnie klucze zostały z naszego biura podstępnie zabrane, my natomiast mamy rezerwacje na te apartamenty, więc poniesiemy szkodę w postaci wynajęcia alternatywnego apartamentu dla naszych gości, eksponując się na ich ewentualne niezadowolenie. Sprawa niewątpliwie znajdzie swój finał w sądzie, bo ci panowie wielokrotnie złamali zarówno zapisy naszej umowy, jak też prawo, narażając moją spółkę na szwank. Obecnie przygotowuję materiał do obsługującej nas kancelarii prawnej i po analizie prawnej podejmę decyzję, jakie podjąć dalsze kroki.

Po publikacji, odpowiedź Pana Grzegorza i Pana Pawła:

1. Prawdą jest, że IRS nie poszukuje klientów. Praktycznie jedynym źródłem ich pozyskania jest serwis booking.com, do którego dostęp może mieć każdy. To przeczy zapewnieniom IRS, które słyszeliśmy przed zawarciem umowy o własnych źródłach skutecznego pozyskiwania klientów.

2. Symulacja dochodów przedstawiona przed podpisaniem umowy wskazywała na możliwą (niegwarantowaną przez IRS, co jest zrozumiałe) kwotę przychodów, która dawała 9- procentową stopę zwrotu. Pan Dyrektor argumentował, iż swoje szacunki opiera na rzeczywistych dochodach, jakie generują apartamenty, które IRS ma pod swoją "opieką". Co się stało, iż IRS nie jest w stanie zapewnić przychodów, które wynikają z pesymistycznej wersji symulacji, o którą poprosiliśmy przed podpisaniem umowy, a który to scenariusz według IRS nie miał prawa się zrealizować?

3. Pana Studzińskiego najbardziej zabolała kwestia wynagrodzenia, za które IRS zalega od wielu miesięcy. Fakty są następujące: po uzgodnieniu nowych warunków współpracy na początku 2016 roku IRS uregulował należności za dwie faktury wystawione zgodnie z tymi ustaleniami. Od tamtego czasu zostało wystawionych pięć faktur (dotyczących najmu obu lokali) na łączną kwotę ponad 50 tys. zł brutto, które do tej pory nie zostały przez IRS uregulowane. Do czasu wypowiedzenia umowy IRS nie kwestionował prawidłowości wystawionych faktur. A teraz uchyla się nawet od odpowiedzi na pismo reprezentującej nas kancelarii prawnej, w której kierowana jest prośba o wskazanie, jaką kwotę wynagrodzenia IRS uznaje jako bezsporną.

4. Dokumenty dotyczące najmu lokali zostały skopiowane w obecności pracownicy IRS. Nerwowa reakcja Pana Dyrektora z IRS wynika z tego, iż ich analiza dowiodła wielu nieuczciwych praktyk IRS, w tym pobieraniu należności od klientów i ich nierozliczanie z właścicielem lokali.

5. O naszym niezadowoleniu ze współpracy z IRS i chęci rozwiązania umowy Pan Studziński wiedział od końca roku 2015 - o tym świadczy bogata korespondencja. Za każdym razem jednak pojawiały się obietnice poprawy sytuacji, które miały na celu kontynuację współpracy czyli de facto utrzymania naszych lokali w ofercie IRS. A to nic nie kosztowało IRS. A jak się pojawił klient to IRS zarabiał - opłatę za przygotowanie apartamentu, za dowóz kluczy, za późny przyjazd, za parking i 40 proc. ceny za wynajem, który ustalali dowolnie. IRS nie poczuwał się nawet do utrzymywania lokali w należytym stanie technicznym - po dwóch latach współpracy lokale nadają się do poważnego remontu. Umowa została skutecznie wypowiedziana na początku sierpnia tego roku. Mimo tego IRS nie chciał wydać należących do nas lokali i wprowadzał w systemie rezerwacje (fikcyjne) na kolejne miesiące. Ostatecznie zmuszeni zostaliśmy do wymiany zamków w celu odzyskania możliwości władania swoją własnością. Pan Dyrektor Generalny chyba nie może zaakceptować sytuacji, że właściciel śmiał skorzystać ze swojego prawa do wypowiedzenia umowy i zerwania współpracy - na witrynie internetowej IRS w dalszym ciągu figurują moje lokale opatrzone zdjęciami, do których IRS nie posiada praw autorskich, co tylko potwierdza, że Pan Dyrektor stawa się ponad prawem.

6. Pan Studziński w swej wypowiedzi chętnie posługuje się oskarżeniami o działanie niezgodne z prawem, oszczerstwa czy szantaż. Tymczasem to właśnie ten Pan na każdym kroku straszy prokuraturą czy sądami. Przestrzegam przed współpracą z tak nieuczciwym partnerem. Z tej perspektywy jedynie żałuję, iż przed zawarciem umowy nie sprawdziłem internetowych opinii o tym Panu chociażby w związku z nieregulowaniem należności pracownikom jednej z jego spółek z branży stoczniowej.

Podpisuj umowę "na złe czasy"
Na temat umowy zawartej pomiędzy stronami konfliktu wypowiada się radca prawny Wojciech Kawczyński z kancelarii Kawczyński-Kieszkowski

Jedną z podstawowych zasad, o której należy pamiętać zawierając jakąkolwiek umowę, jest zasada, że umowę zawiera się na "złe czasy". Dlatego zawsze przed jej podpisaniem warto skonsultować ją z prawnikiem, który doradzi nam, które postanowienia umowne są dla nas niekorzystne i w przyszłości mogą okazać się problemem. Zanim jednak podpiszemy umowę, a nawet skonsultujemy ją z prawnikiem, jest kilka kwestii, które możemy sprawdzić samodzielnie.

1. Zweryfikujmy opinie o tym kontrahencie na stronach internetowych, portalach społecznościowych itp. Oczywiście powinniśmy tu kierować się zdrowym rozsądkiem i nie przesadzać z zawierzaniem informacjom opublikowanym w opiniach. Niemniej jednak w sytuacji, kiedy na temat danego kontrahenta powtarzają się negatywne wpisy wskazujące na jakieś konkretne zastrzeżenia w stosunku do tej firmy innych osób, które z nią wcześniej współpracowały, powinniśmy zwrócić na to szczególną uwagę przed podpisaniem umowy.

2. Sprawdźmy firmę w rejestrze przedsiębiorców: każda spółka (poza spółkami cywilnymi) powinna być zgłoszona do Krajowego Rejestru Sądowego i jest zobowiązana do aktualizacji swoich danych w tym rejestrze. Spółkę handlową możemy sprawdzić samodzielnie na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości, natomiast spółki cywilne i jednoosobowe działalności gospodarcze możemy sprawdzić na stronie Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej. Wszelkie niezgodności między danymi uwidocznionymi w rejestrach a danymi deklarowanymi przez naszego kontrahenta ustnie czy pisemnie, powinny wzbudzić nasz niepokój. Oczywiście nie muszą od razu dyskwalifikować kontrahenta, może się zdarzyć tak, że aktualne dane zostały już zgłoszone do rejestru, ale nie zostały jeszcze w nim uwidocznione.

Warto w tym miejscu zauważyć, że spółki z o.o. i akcyjne, a niekiedy też inne spółki handlowe mają obowiązek corocznego zgłaszania do rejestru przedsiębiorców sprawozdania finansowego zawierającego informację o osiągniętym w zeszłym roku zysku lub stracie, co również możemy zweryfikować samodzielnie pobierając bezpłatnie odpis aktualny z wyżej wskazanej strony Ministerstwa Sprawiedliwości. Zazwyczaj sprawozdanie za zeszły rok zgłaszane jest w okresie wakacyjnym, stąd niepokojącym winno dla nas być jeśli spółka taka nie zgłosiła sprawozdań za lata poprzednie. Może to wynikać z przyczyn, za które spółka nie ponosi odpowiedzialności, ale może to wynikać z tego, że spółka chce ukryć niekorzystne wyniki z lat ubiegłych.
Z powyższego odpisu dowiemy się jednak tylko, czy spółka złożyła sprawozdanie finansowe, czy nie, natomiast nie dowiemy się, czy miała zysk, czy stratę. Aby się tego dowiedzieć musimy się udać do sądu, w którym przechowywana jest dokumentacja rejestrowa tej spółki. W przypadku spółek z województwa pomorskiego i okolic jest to Sąd Rejonowy Gdańsk Północ Wydział VII i VIII KRS przy ul. Piekarniczej 10 w Gdańsku. Jeśli z rachunków zysków i strat wynika, że spółka generowała przez wiele lat straty, to szczególnie przy działalności, która poza pierwszym rokiem funkcjonowania nie powinna generować szczególnie wysokich kosztów, jak np. profesjonalny krótkookresowy najem apartamentów, może to oznaczać, że w przyszłości możemy mieć kłopot z wyegzekwowaniem naszych roszczeń od tej spółki.

3. Warto też dokładnie zapoznać się z proponowanym wzorcem umowy. Można pozyskać dla porównania wzorce umów z kilku konkurencyjnych firm. Polepszy to naszą pozycję negocjacyjną w rozmowach z tą firmą, którą uznaliśmy za najbardziej wiarygodną. Jeśli jesteśmy konsumentem, czyli zawieramy umowę nie w związku z prowadzoną działalnością gospodarczą, to powinniśmy sprawdzić, czy umowa nie zawiera tzw. klauzul abuzywnych, czyli postanowień umownych, które są niedopuszczalne w umowach z konsumentami. Pełną taką listę możemy znaleźć na stronie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Poza tym, warto zwrócić uwagę na kwestię regulacji praw i obowiązków obu stron w proponowanym wzorcu umowy. Podstawowym obowiązkiem firmy podnajmującej od nas lokale jest odebranie od nas lokalu, płacenie czynszu za wynajem, dbanie o ten lokal, tak aby nie uległ zniszczeniu - tutaj powinniśmy sprawdzić, czy firma jest na tę okoliczność ubezpieczona, co najmniej do wartości odtworzeniowej lokalu - i informowanie nas o wszystkich gościach chcących skorzystać z naszego lokalu. Ważne jest, aby postanowienia umowy były sformułowane jednoznacznie i nie upoważniały naszego kontrahenta do samodzielnych zmian istotnych warunków umowy, takich jak na przykład wysokość czynszu, poprzez np. odesłanie do stawek aktualnie opublikowanych na stronie internetowej kontrahenta.

Dobrym rozwiązaniem jest zapisanie w umowach czynszu minimalnego, czyli gwarantowanego, którego możemy się domagać co miesiąc, niezależnie od skuteczności firmy w pozyskiwaniu najemców.

Opinie (127) ponad 20 zablokowanych

  • Współczuję sąsiadom (10)

    Współczuję sąsiadom, którzy mieszkają na stałe obok takich ''apartamentów"

    • 221 11

    • Ja tak mieszkam - to jest dramat! Głośne imprezy, wywalanie butelek i niedopałków przez okno itd... (4)

      A to wszystko na osiedlu gdzie cena metra zaczyna się od 6500 zł. Uważam, że miasto powinno coś z tym zrobić...

      • 34 14

      • Miasto? A co miasto ma do tego? Zaraz by się zaczęły krzyki o święte prawo własności. (1)

        • 37 1

        • Po to się zakłada "spółdzielnie lokatorskie" by takich sytuacji uniknąć. Prawo własności prawem własności ale pod "hotel" buduje się troszkę inaczej niż pod mieszkaniówkę...

          • 0 0

      • Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma :)

        • 9 1

      • a to samo jest w Londynie.

        AIR BnB czy jakos tak. Panstwo ma wprowadzic regulacje na tego typu wynajem bo imprezy itp daja sasiadom niezle we znaki na tyle ze, zajmie sie tym parlament angielski. w Polsce to moze jeszcze potrwac

        • 9 4

    • Niestety racja... (2)

      Mieszkam na Nadmorskim Dworze i te "apartamenty" urzadzone stylem IKEA na wynajem to przekleństwo wszystkich stałych lokatorów! To choroba wszystkich nowych osiedli o dobrym polozeniu! Ciagle nowe twarze, niszczone klatki i dewastowany fitness i sauna, nocne imprezy, klotnie jakichś burackich par, ktore przyjezdzaja tu na bara-bara itd. To juz nie osiedla mieszkaniowe tylko hotelowe!!! Tylko Invest Komfort zaciera łapki, bo 10 tysi za metr to stadard w ich inwestycjach.

      • 59 2

      • wyprowadz sie i po temacie. (1)

        • 1 6

        • ty sie wyprowadz frajerze...

          nie po to kupuje sie mieszkanie, zeby ktos robil ci hotelowe pieklo... pajacu

          • 7 1

    • To zależy od właściciela mieszkania na wynajem. Jego podejścia , szacunku dla sąsiadów etc.
      Sami mamy takie mieszkania ale nie wynajmujemy na dzień lub dwa tylko min 3. A to ze względu na to ze powyżej tego czasu ludzie przyjeżdzają na wakacje a nie imprezę.
      Inna sprawa i nie okłamujmy sie to Polska mentalność. Nie moje to mam w nosie. Zapłaciłem to mogę robić co chcę. Brak szacunku dla innych.
      No i Nadmorski Dwór to typowy hotel. Warszawka etc. Niestety taka jest prawda.

      • 11 0

    • I dodaj jeszcze koło pseudoakademików

      • 2 0

  • mam 5 apartamentów w pasie nadmorskim. miesięcznie przychód 25-35 tysięcy złotych. (24)

    kredyt za wszystko 12 tysięcy, opłaty 3 tysiące, sprzątaczka 2,5 tysiąca pod stolikiem,
    Nie muszę pracować:).

    • 30 77

    • (6)

      tjaaaa rata kredytu za 5 apartamentów 12 tys. W którym banku ?

      • 43 3

      • Siberijskaja Komierzbanka oddzial Wladywostok. (2)

        • 47 1

        • a kredycik we frankach boli... (1)

          propaganda PO zamulila cwokow 30+ uwierzyli. .. blachacha

          • 11 21

          • Nic nie boli. Rata 250 chf, z tego

            245 chf to kapital splacany, a 5chf odsetki. Za wynajem biore 1400zl, minus skarbowka i jestem do przodu okolo 280zl. Malo? Moze i malo ale co wazne jest to samograj inwestycyjny, nic nie dokladam do inwestycji bo mieszkanie nowe, a za 10 lat 91,5% tej kwoty bede mial na uzytek wlasny, a mieszkanie wciaz bede mogl sprzedac. Da sie wygrac z frankiem. Inwestycja z urzadzeniem kosztowala mnie 150tys + kredyt chf opisany wyzej.

            • 7 6

      • W każdym. Apartament jest tu nazwa umowną. Mieszkanie 40-50 m to koszt 350-500 tys. Teraz. Parę lat temu 250-350 tys. Wiec przy takiej sumie rata jest w zależności od okresu kredytu na wysokości 1500-2300 zł.

        • 5 0

      • (1)

        5 apartamentów, każdy po 400 000 daje 2 mln. Kredyt 4.0% (da sie taniej) na 2 mln daje właśnie trochę ponad 12 tysiecy miesięcznie do spłaty.

        • 0 0

        • Nie kupisz apartamentu w pasie nadmorskim za 400 tysi, chyba, że kawalerkę

          • 4 0

    • trollek developerka (3)

      kupujcie kupujcie jedyna taka szansa

      • 28 2

      • Taniej nie będzie (2)

        • 12 0

        • (1)

          Bańka pęknie.

          • 4 2

          • chyba w Twoim nosie

            • 3 5

    • bzdura

      • 7 3

    • Coś jeszce (4)

      jest załatwiane z nią pod stołem?

      • 15 0

      • IP juz mamy spodziewaj sie CBS (3)

        • 10 7

        • (1)

          CBS nie istnieje. Jest CBŚ. A oni do tego nic nie mają. To sprawa skarbówki i ZUS.

          • 5 2

          • ale jemu chodzilo o stacje TV CBS

            • 6 1

        • Konfident zawsze będzie konfidentem. A zawiść Polak ma w genach. Żenujące.

          • 3 6

    • kupowanie na kredyt i wynajem to kretynstwo (3)

      • 19 19

      • najlepiej mieszkać na ulicy

        • 6 4

      • Tak? A dlaczego? Co w tym jest kretyństwem? Rata 1500. Z wynajmu średnio w skali roku miesięcznie 2500 wzwyż. Wiec gdzie tu kretyństwo?

        • 8 6

      • Rozwiń swoją myśl "geniuszu" ekonomii...

        • 1 0

    • A ile płacisz za leczenie głowy?

      Jak w temacie.

      • 2 4

    • zzz

      czy to budyn tak dziala

      • 5 2

    • Ja nie wiem ile mam apartamentów ale kaski co miesiąc przybywa. Też nie wiem ile.

      • 1 0

  • Wynajem (9)

    Wszyscy kupują ostatnio mieszkania na wynajem , a pózniej zaczyna sie lament, że wynajmujący nie uczciwy , że konkurencja za duża. A kredyty trzeba spłacać , za chwile bedzie wiecej apartamentów i hoteli niż potencjalnych klientow. Wtedy zaczną walczyć cenowo , aby mieć na spłatę rat.

    • 94 6

    • wtedy ruszy rynek wtorny za 1/3 ceny (3)

      • 21 1

      • haha (2)

        Nie sadze. Będzie zwykle przekwalifikowanie i upadlosci.

        • 7 5

        • czyli wlasnie to, co napisal kolega wyzej... (1)

          • 14 1

          • no nie to napisal

            Bo rynek wtorny to otwarty rynek , a to będzie zamknięta transakcjs. Nic nie zobaczycie z tych zniżek. Nie dla leszczy biznes.

            • 4 2

    • niedługo ruszy program mieszkanie + (2)

      i wtedy sie zacznie walka o klienta

      • 9 4

      • Juz masz jakusiebie czy cos takiego.

        Mialo byc taniej niz u "wyzyskiwaczy", a mieszkania stoja puste. Bo kto chce wynajac 2 pokoje za 2500zl? To samo bedzie z tymi mieszkaniami +. Przepalenie publicznych pieniedzy.

        • 15 1

      • Mieszkanie +??? Na wygwizdowie. Wiec powodzenia życzę. A ceny tych pseudo wynajmu od rzadu z nóg nie powalają.

        • 8 2

    • Jeśli lokalizacja jest dobra to nie grozi przestój. Takie nieruchomosci nie będą za 1/3 ceny a co najwyżej 1/3 ciagle w górę.

      • 3 2

    • Już walczą

      Widziałem apartament z garażem na nowym osiedlu za 1400. Większość latami stoi pusta - bo kto ma je wynajmować? Na samym Wrzeszczu jest teraz kilkaset takich apartamentów.
      Moim zdaniem to marna inwestycja, ale to tylko moje zdanie a i nie moje pieniądze.

      • 7 2

  • 30 tys do 40 tys zarobku rocznie? (18)

    I to się ma opłacać?
    Zakładam, że mieszkanie kosztowało w przybliżeniu 500 tys. Urządzenie i remont to jakaś 100 tys.
    Zainwestowane 600 tys a zysk na poziomie 5-7 % za rok. Trochę lipa z tymi mieszkaniami na wynajem.

    • 81 22

    • zawsze je możesz sprzedać :)

      a 5-7% to lepiej niż na lokacie

      i nikt Ci po 5 latach "oszczędzania" nie powie, że zamyka bank / SKOK...

      • 40 4

    • (3)

      apartament to tylko nazwa. w rzyczywistości to zwykłe mieszkanie którego nikt nie wykancza za 100 tys zł, tylko za max 25 tys (wszystko najtańsze bo i tak rozwalą).

      • 35 15

      • Znawca ... z kredytem MDM

        • 15 9

      • wykończenie mieszkania za 25k? hehe to dobre

        • 25 5

      • Za 25 tys to nie wykończysz nawet kawalerki 16 metrowej.

        • 8 4

    • błędne myslenie (2)

      Kupując mieszkanie nie liczymy po jakim czasie najmu się zwróci. ...inwestujemy aby zarobić więcej niż lokata w razie dramatu sprzedajemy i odzyskyjemy zainwestowane kwotę wraz z nadwyżka z najmu. Po za tym takich inwestycji nie poczynając ludzie przeciętni a z większym dochodem.Pieniądz robi pieniadz.

      • 21 2

      • Ale Janusze biznesu uważają inaczej. Wydać 10 a zarabiać 100. (1)

        • 15 0

        • jestem januszem

          Zarabiam każdy handel daje 10x tyle. Apartamenty maja zawyzona o 30% cenę wyjścia. Wiec 5lat najmu w powietrze . Potem ludzie sprzedają i sie dziwią ze splacili odsetki.

          • 11 2

    • (2)

      No to proszę wskaż kilka sposobów na bezproblemowy (albo z niewielkimi problemami) zwrot z zainwestowanego kapitału na poziomie 5-7%. Naprawdę uważasz, że to mało? Gdzie lokata REALNIE, netto daje mniej niż 1%?

      • 8 2

      • No właśnie okazało się, że nie będzie tych 5-7%. Wszelkie obliczenia były przesadzone.

        Dodatkowo właściciele byli oszukiwani przez firmę administrującą nieruchomością, która miała z niej lewe, dodatkowe przychody.

        A w końcu ile można zarobić za nic nie robienie - najmowanie ?

        • 2 4

      • Kup obligacje dwuletnie Affortis 7%

        • 0 1

    • (6)

      5-7% w skali roku to 3 razy więcej niż bank. A cena nieruchomosci w dobrej lokalizacji tylko rośnie.

      • 3 0

      • Jeśli kupię samochód za 4000 PLN i sprzęt za 2000 PLN, to świadcząc usługi odzyskam 100% wkładu w kilka miesięcy. (4)

        5-7% zwrotu nakładów rocznie jako dobry interes to pojecie względne.

        Lokata i nieruchomość to nie jest najlepsza inwestycja. Co najwyżej zamrożenie kapitału.

        • 3 0

        • tyle że nieruchomości to biznes skalowalny, a usługi oparte o Twoją pracę osobistą już nie.

          • 2 0

        • Za 4 tys to można kupić skuter a nie samochód do interesu. A skuter to tez bez żadnej rewelacji za te 4 tys.
          Lidzie przestańcie gadać bzdury i cwaniakować. Ten co pisze o aucie za 4 tys to musi najpierw wydać na mechanika 14 tys.

          • 3 1

        • A myślałeś o nieruchomości jako zakupie inwestycyjnym i konsumpcyjnym równocześnie?
          Kupiłem mieszkanie jako mieszkanie wakacyjne dla mnie i mojej rodziny. W okresie wolnym zamierzam wynajmować odpłatnie.

          • 1 0

        • Świadcząc usługi - czyli pracując. A w tym interesie chodzi aby zarabiać nie pracując. Bierzesz kredyt, Najemca spłaca kredyt, po spłaceniu kredytu pieniądze za najem masz ty. Nie pracujesz od momentu wzięcia kredytu. Jeśli rata jest niższa niż wpływy z najmu to od razu masz dochody ale to mało prawdopodobne. A samochód za 4 tysiące za jakiś czas musisz zezłomować i kupić kolejny z 4000. W kilka miesięcy odzyskasz wkład czyli nie zarobisz. Potem - tak długo jak sprzęt będzie sprawny i samochód też. Ale żebyś mógł nie pracować to musisz zatrudnić ludzi. Ze sprzętem za 2000 nie zarobią na pensje dla nich i dla ciebie. Musisz mieć kilkunastu zatrudnionych. Po to powstają firmy duże. Ale jeszcze konieczne są stałe zlecenia , najlepiej z zarządu miasta. I tu masz wyjaśnienie dlaczego najwięcej korupcji jest na styku firma prywatna - zarządcy cudzego mienia.

          • 1 0

      • Rośnie, chyba, że obok postawią coś co obniży wartość okolicy. Meczet, stację benzynową a już jedno i drugie obok siebie to duże ryzyko.

        • 1 0

  • (8)

    "Tymczasem, nie mając przychodów z najmu, z własnej kieszeni musimy spłacać kredyty na zakup tych mieszkań.
    Jesteśmy ogromnie rozczarowani, chcemy ostrzec osoby, które liczą na dobry i uczciwy zarobek na najmie mieszkań, które wierzą, że inwestowanie w mieszkania się opłaca."

    Tego typu działalność się opłaca, ale pod pewnymi warunkami. Po pierwsze nie należy kupować mieszkań pod wynajem na kredyt. Kupuj za gotówkę, ograniczysz ryzyko finansowe w sytuacji kiedy w ogóle nie będzie wpływów z wynajmu. Po drugie, nie korzystaj z jakichś śmiechu wartych firm, które istnieją po to, aby zarabiać, a nie po to, aby tobie robić dobrze. Zatrudnij do tego człowieka na etat i kontroluj na bieżąco. To takie dwie podstawowe sprawy. W innym przypadku pachnie mi tu Januszem, który zapożyczył się pod korek, żeby kupić kawalerkę i myślał, że będzie zarabiał na niej na czysto 40 tys. zł rocznie przy bardzo niskim wkładzie własnego czasu. Tak się raczej nie da, a jeśli się da to potem wychodzą właśnie tego typu historie.

    • 87 12

    • (1)

      A to logika, lepiej z wlasnej kieszeni wylazyc i kupic... a ja taki glupi swoje mieszkanie na kredyt kupilem

      • 13 14

      • Mieszkanie dla siebie i mieszkanie jako inwestycja to dwie różne sprawy. Jeśli tego nie pojmujesz to wybacz, ale nie mamy o czym rozmawiać.

        • 31 4

    • (3)

      1. nie kazdy ma gotowke
      2. zatrudnic na etat? i dalej kontrolowac? super sprawa :D

      • 6 8

      • (2)

        To smutne jak się nie ma gotówki, ale wtedy albo się nie inwestuje albo nie płacze dziennikarzom tylko należy liczyć się z tym, że kredyt trzeba spłacać niezależnie od tego czy notujesz wpływy z wynajmu czy nie.

        Owszem, zatrudnić i kontrolować. Daje to lepsze rezultaty niż wynajmowanie firmy do obsługi nieruchomości. Większa przejrzystość i pewność zwłaszcza jak wymyślisz dobry system motywujący, premie itp. Może przy jednym mieszkaniu się to nie opłaca, ale przy większej liczbie nieruchomości zdecydowanie wolę mieć własnego człowieka na etacie niż firmę, która tylko patrzy jak mnie na każdym kroku oskubać.

        • 22 5

        • (1)

          Kto będzie ci się tym zajmował sam? Chyba nie wiesz jakie są koszta. Taniej oddać firmie niż opłacić osobę a do tego jeszcze miałbym w detektywa się bawić czy mnie nie oskubie

          • 3 0

          • Widać, że nie umiesz liczyć, ale to już nie mój problem. Raz, że nie będzie taniej oddać firmie. Dwa, że wcale nie będzie lepiej czego dowodem są perypetie m.in. tych panów, ale zapewniam cię, że podobnych spraw jest więcej. Trzy, mając u siebie całą dokumentację, dostęp do systemu zamówień, masz większą przejrzystość biznesu oraz większą pewność, że jednak nie zostaniesz oskubany w tak bezczelny sposób jak to robią "firmy".

            No, ale dla ciebie to drożyzna. To nic, że firma wprowadza do systemu połowę rezerwacji, za które jeszcze kasuje od ciebie prowizję w wysokości 40%, a następnie kasuje jeszcze twoich gości za wynajem miejsca parkingowego, sprzątanie itp. I za co to wszystko? Za umieszczenie nieruchomości na Bookingu czy podobnym serwisie? Za zmianę pościeli? Za umówienie ekipy sprzątającej? Jak dla mnie usługa nie jest warta tej ceny i dlatego z niej nie korzystam.

            • 2 0

    • he (1)

      A czy pan kierowca Bmw nie kupil na kredyt tych swoich ok. 10 apartamentow za jakies 10 mln w Parku Neptuna w Jelitkowie, tam gdzie mieszka adamowicz?

      • 4 0

      • pan kierowca bmw to troll trojmiasto.pl

        człowiek o 100 nickach i specjalista w 100 dziedzinach

        • 10 1

  • (4)

    W ogóle co za historia, dwaj Panowie razem kupili mieszkania :) Świat schodzi na psy.

    • 42 34

    • Janusz z Wieśkiem przy flaszce gadali i jakoś tak im wyszło, że wujek Marian wynajmuje swoje mieszkania. Ustalił więc Janusz z Wieśkiem, że wspólnie mają 2000zł miesięcznie zdolności kredytowej, więc kupią jakąś ruderę pod wynajem i już do końca życia nie będą pracować, bo kredyt będzie spłacał się sam, a do tego będą jeszcze zarabiać po 10 tysi miesięcznie. Wiesiek wspomniał, że jego szwagier coś mówił, że w internecie jest taka firma, która zajmuje się obsługą "apartamentów na wynajem". Zatrudnili więc nasi dzielni "przedsiębiorcy" IRS-a, którego przedstawiciel już na pierwszym spotkaniu zorientował się, że ma do czynienia z nieprzeciętnymi idiotami, których można wydoić na każdym kroku. W tym biznesie nikt nikomu nie zagwarantuje nawet najmniejszego zysku, a Janusz z Wieśkiem teraz biadolą, że muszą z własnej kieszeni spłacać kredyt. A niby kto miałby go spłacać? Śmiech na sali.

      • 31 6

    • Bo ci panowie to.. hmm.. no wiesz :) (1)

      Oni sa znani na tym osiedlu :)

      • 7 4

      • A co ma piernik do wiatraka

        Ty też jesteś znanym człowoekiem na osiedlu.Nikt ciebie nie lubi bo plotkijesz i zaglądasz ludziom do ,,majtek,,.zajmij się swoim nudnym życiem,zrób coś,wyjedź gdzieś,pozwiedzaj,idź do dobrego lekarza

        • 4 1

    • Homofob i typowy Polak. Czytaj uważnie. W artykule jest wyraźnie napisane ze to dwóch braci kupiło te mieszkania.

      • 10 4

  • wynajem (3)

    Chytry dwa razy traci wieloletnia umowa musi być sprawdzona przez prawników spółki z oo dla mnie nie są wiarygodne a w internecie to oni sami sobie wystawiają opinie.Ostatnio zauważyłem coraz więcej takich apartamentów na dobę

    • 42 1

    • (2)

      JA wolę taki "apartament" z kuchnią wynająć jak jadę służbowo - niż jeść na śniadanie w hotelu parówki z wody i jajecznice na jajkach z biedronki...

      • 12 6

      • w hotelu masz parowki

        gotowane na parze i jajecznice z proszku

        • 11 3

      • Może to przykre, ale powiem ci najprawdziwszą prawdę - jaki hotel takie śniadanie. Nie licz, że na śniadanie dostaniesz kawior skoro wybierasz dziadowskie hotele najniższej klasy. W hotelach 4* i 5* na śniadania narzekać nie można.

        • 15 2

  • Frajerzy uwierzyli, ze (3)

    ktos obcy bedzie dbal o ich wlasne interesy.

    • 46 3

    • Dlaczego frajerzy? (2)

      Zamówili usługę, która została niewłaściwie wykonana

      • 12 3

      • Dokładnie, ale nie w Wolsce

        Tutaj na każdym kroku chcą cie zrobić w chu... taki kraj, katolicki.

        • 4 4

      • Bo nie mogła być,

        a frajerzy, bo gościu ich namydlił najpierw wizją niebywałych zysków, a potem ogolił. Wcale mi ich nie żal.
        Znajomy ma domek letniskowy na Kaszubach i sam go wynajmuje wykorzystując dobrodziejstwo internetu. Do głowy by mu nie przyszło płacić za to komuś. Mi z resztą też.

        • 4 0

  • (2)

    W ogóle pośrednicy to jakaś kpina. Próbuję wynająć mieszkanie i na 5 pośredników na moje pytanie odpowiedział jeden. W życiu nie zdecydowałabym się na pośredników, bo właśnie widać jak oni profesjonalnie działają ;)
    Jedna firma to była Partnerzy Nieruchomości, a druga chyba Antczak czy jakoś tak. Reszty niestety nie pamiętam. Do obu musiałam dzwonić i się przypominać, żeby dostać jakąkolwiek odpowiedź.

    Koleżanka opowiadała mi, że wynajęła przez pośrednika mieszkanie, które okazało się być mieszkaniem Pani lekkich obyczajów ;) Dowiedziała się tego od sąsiadów. Miło ;)

    Swoją drogą nie wynajęłabym mieszkania przez pośrednika, lepiej od osoby prywatnej, bo z taką można się dogadać i można nawet targować cenę, a z pośrednikiem już nie.

    • 27 4

    • (1)

      Nieprawda że z pośrednikiem nie można. Są pośrednicy i "posrednicy"

      • 1 1

      • Może masz rację. Ja niestey trafiłam na słabych pośredników. Nie chciałabym, żeby moim mieszkaniem się tak zajmowali. Ktoś jest chętny na wynajem, ale się nie odzywają ;)

        • 3 0

  • w tym tekście zdziwiło mnie jedno (3)

    że ktoś chce spędzać urlop w Jelitkowie zamiast wygrzewać się nad Morzem Śródziemnym albo Kanarach.

    • 35 17

    • a we władku ile chce

      • 10 0

    • (1)

      Mnie dziwi, że ktoś mógłby chcieć spędzać urlop na Kanarach lub nad Morzem Śródziemnym zamiast w Tajlandii, Australii czy na Karaibach.

      Poza tym jak ktoś ma urlop 2-3x w roku to nie zawsze chce mu się latać w te same miejsca, bo ile razy można odwiedzać Teneryfę czy inną Majorkę. Często wybiera się inne kierunki. A jak ktoś dodatkowo nie zna języków, wybiera np. Gdańsk.

      • 13 3

      • jak nie znasz języków to jedziesz na wczasy z biurem podróży w jakieś fajne miejsce. naprawdę, spędzać urlop w tym smutnym jak piz...a mieście to wg mnie jest jakiś szczyt desperacji.

        • 7 12

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.