Wiadomości

Jak wypracować i udowodnić zdolność kredytową przed zakupem mieszkania?

Przyznanie kredytu hipotecznego poprzedzają często długie przygotowania. Warto zawczasu zadbać o poprawienie swojej zdolności kredytowej.
Przyznanie kredytu hipotecznego poprzedzają często długie przygotowania. Warto zawczasu zadbać o poprawienie swojej zdolności kredytowej. fot. 123rf.com

Jeśli chcemy zaciągnąć kredyt na mieszkanie, musimy mieć odpowiednio wysokie dochody oraz udowodnić, że będziemy mogli spłacać raty bez problemów. Dlatego tak ważne jest przygotowanie się do kredytu i wykazanie naszych możliwości finansowych. Dotyczy to szczególnie osób, które prowadzą działalność gospodarczą - pod kątem przyszłego kredytu warto wybrać nawet sposób opodatkowania.



Czy ubiegałeś się kiedyś o kredyt hipoteczny?

tak, dostałem i już spłaciłem 10%
tak i nadal go spłacam 34%
tak, ale nie miałem zdolności kredytowej 6%
nie, ale się do tego przymierzam 26%
nie i nie planuję 24%
zakończona Łącznie głosów: 301
- Banki wyliczają potencjał klientów w oparciu o uzyskiwany dochód, wiek najstarszego z kredytobiorców, wysokość miesięcznych zobowiązań oraz liczbę osób w gospodarstwie domowym. Znaczenie ma również okres zatrudnienia lub czas prowadzenia działalności gospodarczej - wyjaśnia Sebastian Murglin, ekspert finansowy z Gdyni. - Oczywiście wpływ na powodzenie sprawy ma jeszcze wiele innych czynników, ale bez wykazania możliwości finansowych nie ma szans na przejście do dalszej procedury.
Zdolność kredytowa inaczej wygląda w przypadku osób zatrudnionych na umowę o pracę, a inaczej w przypadku osób prowadzących działalność gospodarczą.

- Umowa o pracę jest przez banki lepiej traktowana niż działalność gospodarcza z dwóch powodów. Po pierwsze ze względu na długość stażu uzyskiwania dochodu, po drugie ze względu na stabilność dochodu. Minimalny wymagany czas zatrudnienia dla umowy o pracę to trzy miesiące, w przypadku działalności gospodarczej okres ten wynosi 12 miesięcy. Niektóre banki uwzględnią dochód z działalności już po sześciu, a nawet trzech miesiącach od momentu jej rozpoczęcia, pod warunkiem że działalność gospodarcza jest formą samozatrudnienia i jest kontynuacją wcześniejszych umów z tym samym pracodawcą - podkreśla Radosław Komoniewski, ekspert kredytowy z Gdańska.

SPRAWDŹ SWOJĄ ZDOLNOŚĆ W NASZYM KALKULATORZE



Liczy się przede wszystkim poddawany analizie okres uzyskiwania dochodu.

- Przewagą umowy o pracę jest fakt, że banki wyliczają średnie miesięczne wynagrodzenie w oparciu o krótki okres - nawet trzech ostatnich miesięcy, a w przypadku kontynuacji umowy nawet jednego miesiąca. W przypadku indywidualnej działalności gospodarczej badany jest okres 12 miesięcy, a dla działalności z dłuższym stażem dodatkowo banki badają stabilność zatrudnienia, analizując rozliczony rok podatkowy czy też poszczególne okresy roku bieżącego i roku ubiegłego, porównując je ze sobą - zauważa Radosław Komoniewski.

Wypracowanie zdolności kredytowej na etacie



Ocena zdolności kredytowej dla osób zatrudnionych na umowie o pracę opiera się na wysokości dochodu, stażu pracy u obecnego pracodawcy, jak również okresie, przez jaki będzie kontynuowana umowa w przyszłości.

- Każdy bank ma inne wymogi dotyczące okresów zatrudnienia. Pracownik zatrudniony od trzech miesięcy z umową zawartą na minimum rok, ma szansę na zawnioskowanie o kredyt hipoteczny, ale jednocześnie trzeba zdawać sobie sprawę, że w takiej sytuacji, spektrum wyboru banków jest mocno ograniczone. Umowy zawarte na czas nieokreślony ze stażem minimum sześć miesięcy są z reguły bardziej wiarygodne i otwierają drzwi do szerszego grona instytucji finansowych. Dochód, który kredytodawcy biorą pod uwagę to z reguły średnia z trzech lub sześciu ostatnich miesięcy. Do średniej wliczają się również premie, prowizje i nadgodziny, które pracownik uzyskuje od pracodawcy, jednak banki sprawdzają, czy dodatki mają charakter stały, czy nieregularny - dodaje Sebastian Murglin.
Czytaj także: oprocentowanie, marża, prowizja... z czego składa się kredyt hipoteczny

W przypadku osób, które są zatrudnione na określony czas, pomocne w uzyskaniu kredytu hipotecznego będzie wystawienie promesy dalszego zatrudnienia przez pracodawcę lub aneksu wydłużającego czas trwania umowy o pracę.

Duże znaczenie ma sama postawa pracodawcy. Banki przed udzieleniem kredytu zweryfikują bowiem regularność przelewanych na rachunek bankowy dochodów oraz prawidłowe rozliczanie składek ZUS przez pracodawcę.

Zdolność kredytowa osób prowadzących działalność gospodarczą



- Plusem działalności gospodarczej jest możliwość wpływu na wysokość przychodów i kosztów w perspektywie każdego miesiąca. Tymczasem w przypadku umowy o pracę możliwość ta często jest w rękach pracodawcy, pojawia się w długich odstępach czasu lub wcale nie ma takiej możliwości - dodaje Radosław Komoniewski.
Kwestia zdolności kredytowej w przypadku osób prowadzących działalność gospodarczą jest jednak o wiele bardziej skomplikowana niż dla zatrudnionych w oparciu o umowę o pracę.

- Dzieje się tak między innymi ze względu na różne formy prowadzenia jednoosobowej działalności gospodarczej, co rzutuje na różnice w dokumentacji dochodowej, procedury bankowe oraz na sposób wyliczania przez banki uzyskanego przez klienta dochodu netto - tłumaczy Sebastian Murglin.
Czytaj także: czy warto spłacić kredyt przed terminem?

Przy staraniu się o kredyt hipoteczny ważna jest terminowość opłacanych podatków oraz składek ZUS. Jeśli opłaty są nieregularne lub występują zaległości, bank mniej przychylnie ocenia wnioskodawcę i często odmawia udzielenia kredytu.

- Niezbędnym dokumentem, jaki właściciel firmy będzie musiał przedstawić w banku, jest zaświadczenie z ZUS i US o niezaleganiu ze składkami i podatkami. Bez tych zaświadczeń część banków nawet nie wyda decyzji kredytowej, pozostałe wymagają tych dokumentów do podpisania umowy kredytowej lub najdalej do uruchomienia kredytu - twierdzi Aleksandra Witka z Tyszkiewicz Nieruchomości.

OGŁOSZENIA: ZNAJDŹ MIESZKANIE DLA SIEBIE



Żeby dostać kredyt hipoteczny powinniśmy prowadzić firmę przez co najmniej 12 miesięcy i jednocześnie wykazywać dochody ze świadczonych usług. W takiej sytuacji banki biorą pod uwagę zarówno bieżący rok, jak i zeszły okres obrachunkowy. W ten sposób instytucje porównują kondycję przedsiębiorstwa i oceniają szanse na dalsze jego prosperowanie.

- Osoby prowadzące działalność gospodarczą i planujące zaciągnąć kredyt hipoteczny na zakup nieruchomości muszą zaplanować ten fakt odpowiednio wcześniej. Sposób liczenia zdolności kredytowej zależy od formy opodatkowania. Najbardziej popularną formą wybieraną przez klientów jest książka przychodów i rozchodów. Bank licząc zdolność kredytową będzie brał pod uwagę dochód z PIT za ostatni rozliczony rok oraz dochód uzyskany w okresie bieżącym. Bazuje w ten sposób na dochodzie uzyskanym przez klienta, a nie na wykazanym przychodzie - podkreśla Aleksandra Witka.
Bardzo często te dwa pojęcia są mylone i właściciele firm mylnie uznają swój dochód z kwotą wystawionych faktur brutto.

- Jeżeli klient wystawia fakturę na 10 000 zł miesięcznie a jednocześnie jego koszt uzyskania przychodu jest na poziomie 8000 zł, to dla banku liczy się dochód, od którego zostanie zapłacony podatek, czyli w tym wypadku od kwoty 2000 zł. Inaczej sytuacja wygląda u klientów rozliczających się na zasadzie ryczałtu. Większość banków dość słabo oceni dochód klienta, uwzględniając zaledwie 15-40 proc. z osiągniętego przychodu - wyjaśnia Aleksandra Witka.

Sposób rozliczania a zdolność kredytowa



Najbardziej skomplikowana sytuacja dotyczy osób rozliczających się w ramach karty podatkowej.

- Wysokość wymiaru stawki karty podatkowej ustala urząd skarbowy, a banki przy liczeniu zdolności kredytowej ustalają miesięczny dochód klienta jako wielokrotność ustalonej stawki karty podatkowej najczęściej w zakresie pięcio-ośmiokrotności. Praktycznie niemożliwe jest uzyskanie kredytu na zakup nieruchomości przez osoby prowadzące działalność poza granicami kraju. W tym przypadku nie ma znaczenia ani poziom uzyskiwanych dochodów, ani okres prowadzenia działalności gospodarczej. Wyjątkiem w tej sytuacji będzie Deutsche Bank, jedynie dla klienta prowadzącego działalność gospodarczą na terenie Niemiec - dodaje Aleksandra Witka.
Czytaj także: sytuacja rodzinna i narodziny dziecka a zdolność kredytowa

Najlepiej wygląda sytuacja osób, które się rozliczają w oparciu o księgę przychodów i rozchodów.

- Klient jest bardziej liberalnie traktowany przez banki, ponieważ z dokumentacji finansowej wynika więcej faktów, przez co bank może przyjrzeć się bliżej wykonywanym usługom. Mniej lubiane przez banki są ryczałt oraz karta podatkowa, dlatego zanim przystąpimy do składania wniosków w bankach, warto znaleźć takie instytucje, które zaakceptują naszą formę prowadzenia księgowości. Sposób obliczania dochodu netto w przypadku ryczałtu czy karty podatkowej w zależności od banku, w ramach tych samych wyników finansowych, może być spektakularnie różny - zauważa Sebastian Murglin.
Banki różnie podchodzą do wyliczeń zdolności kredytowej. To zróżnicowanie jest szczególnie widoczne w przypadku osób samozatrudnionych.

- Różne jest podejście nie tylko do stażu, ale też stabilności, akceptacji kosztów amortyzacyjnych, form opodatkowania. Może się okazać, że w jednym banku przedsiębiorca rozliczający się z urzędem skarbowym na zasadach ryczałtu - stawka 5,5 proc. - nie ma w ogóle zdolności, a w innym banku posiada zdolność na wybudowanie domu. Podobne sytuacje spotykamy dla pełnej księgowości i karty podatkowej. Zasady ogólne rozliczania indywidualnej działalności gospodarczej są w tej kwestii najmniej różnorodne - mówi Radosław Komoniewski.

Umowy zlecenie i umowy o dzieło



W przypadku umów cywilno-prawnych takich jak dzieło lub zlecenie banki zwracają uwagę na dłuższy staż niż w przypadku umowy o pracę.

- Dlatego jeżeli zmieniamy formę zatrudnienia, należy odpowiedzieć sobie na pytania: co jest dla mnie ważne - czas czy możliwość generowania dochodów oraz jakie są moje możliwości. Planując zaciągnięcie kredytu, należy być ostrożnym ze zmianą formy zatrudnienia - dodaje Radosław Komoniewski.
Czytaj także: nie wszystkie banki wymagają 20 proc. wkładu własnego

Jak zwiększyć zdolność kredytową?



Osoby, które prowadzą działalność gospodarczą mogą podjąć dodatkową pracę w oparciu umowę o pracę, umowę zlecenie czy umowę o dzieło. To będzie pomocne podczas oceny zdolności kredytowej przez bank.

- Uzyskanie dodatkowego dochodu wiąże się z dłuższym okresem przygotowania do kredytu, ale często może stanowić jedyną możliwość. Wówczas możemy poprosić bank, aby uwzględnił dochód jedynie z wykonywanego stosunku pracy, natomiast mimo to, kredytodawca może poprosić do analizy o dokumenty potwierdzające niezaleganie firmy w ZUS oraz urzędzie skarbowym - dodaje Sebastian Murglin.

Opinie (60) 7 zablokowanych

  • Jeżeli nie macie zdolności kredytowej... (16)

    odpuście sobie kredyt bo Was po prostu na niego nie stać. Wiadomo można się dogadać z pracodawcą prywatnym , że zawyży dochody w zamian za opłacenie podatku , ale czy to ma sens ? Dam wam dobrą radę , którą dał mi znajomy bankier. Obliczcie sobie mniej więcej przyszłą ratę kredyty i przez rok odkładajcie tyle na konto. Opłaćcie stancję, rachunki i miesiąc w miesiąc odkładajcie tą kwotę. Zaraz zaczną się komentarze, że "debilu przecież odchodzi mi koszt stancji itd". Tak , ale 30 lat jednym autem jeździć nie będziesz, rtv i agd nie są wieczne, dzieciaka fajnie raz na jakiś czas na jakieś ferie czy kolonie wysłać, czy w najgorszym przypadku choroba partnera. W moim mniemaniu kredyt to powinno być max 25% poborów. W innym przypadku bo zawiązywanie sobie pętli na szyje . Pozdrawiam

    • 71 4

    • radę dał goły i wesoły bankowiec nie bankier ...... (1)

      ...bankierzy leżą ze śmiechu w rajach podatkowych z jakimi nieukami finansowymi mają do czynienia .....przeciez ludzie ktorzy biorą zobowiązanie na 30 lat nie rozumieją co to jest wibor np 3m....a później niech rząd cos zrobi - a tzw rząd nie ma swoich pieniędzy tylko te które zabierze w podatkach.....

      • 12 1

      • Akurat tego kolegę...

        mogę nazwać bankierem :) Dzięki sprytowi i braku jakichkolwiek skrupułów (udziela "chwilówek" ) dorobił się nie małej fortuny. Wcześniej był doradcą kredytowym. Pozdrawiam

        • 3 0

    • Z jednym się z Tobą nie zgodzę... (3)

      Zdolność kredytowa przez banki jest liczona dowolnie ( co bank to inna zdolność), one same tylko wiedza jak taka zdolność jest liczona. W jednym banku przy 5000 netto masz zdolność na 100tys a w innym tylko na 40tys. Banki same kombinują, zaniżają zdolności, żeby dorobić na ubezpieczeniach i podwyższonych marżach. Reszta jak najbardziej - trzeba liczyć swoją własną zdolność i założyć okres 30 lat, stałych dochodów ( co może być trudne). Ale z drugiej strony skoro wynajmuje się mieszkanie i płaci po 1300 to lepiej płacić to jako ratę kredytu.

      • 15 0

      • Niby tak... (2)

        tylko wynajem to swoboda , gdzie chcesz mieszkać. Znajdziesz fajnie płatną pracę w Gdańsku to się przeprowadzasz. Kupisz mieszkanie np. na Pogórzu , po kilku latach znajdziesz fajną ofertę pracy w Gdańsku.I zaczyna się kalkulacja. Same paliwo kilkaset złotych , amortyzacja, czy sam czas . Własne mieszkanie na 30 lat to kotwica . "Zawsze można to sprzedać i kupić coś w Gdańsku" Warto policzyć sobie wcześniej jak wychodzimy na takiej operacji. Nie jestem przeciwnikiem kupna na kredyt , ale trzeba mieć własny rozum. Nie powtarzać sloganów "lepiej kupić niż wynajmować" . W moim mniemaniu lepiej po prostu ŻYĆ :)

        • 18 2

        • Ok, to jest troszkę myślenie tu i teraz... (1)

          A co w wieku 40 lat? Dalej planowałbyś przeprowadzki tu i tam, a co z dziećmi, co roku inna szkoła? Sposób myślenia, zależy od wieku... młody człowiek może pozwolić sobie na swobodę, zero stresu, tu pomieszkam, tam pomieszkam... Ktoś kto jest już po 35-tce będzie myślał inaczej - raczej o tych osobach mówimy w kwestii kredytu. Z drugiej strony nieruchomości nie tracą na wartości, zawsze można sprzedać ( chyba, że będzie to kredyt w walucie - wtedy jest ryzyko). Ja będę obstawiał za kupnem - ale może dla tego, ze mam inne priorytety, ja już sobie "poszalałem".

          • 7 0

          • Zgadzam się...

            Tylko jak mowic o rentownosci w przypadku zakupu mieszkania za 300000 na 30 lat ? Przeciez do banku trzeba oddac prawie 2x wiecej co wartosc zakupu

            • 0 0

    • (9)

      25% -30% zgadza się. Nie rozumiem tej chorobliwej wręcz awersji Polaków do kredytów mieszkaniowych. Wolą gnieździć się w kilka pokoleń pod jednym dachem i sezonowo zarzynać przy truskawkach, winogronach bądź przy innych dorywczych pracach sezonowych, brać od rodziców bądź wynajmować co też kosztuje niemało a na koniec zostaje się z niczym.

      • 11 2

      • Wręcz przeciwnie, Polacy mają chorobliwe parcie na 'swoje'. (8)

        A po co będziesz komuś płacił, jak tylko 40 lat spłacania i będziesz na swoim...

        Na zachodzie ludzie wynajmują mieszkania i mają to wszystko gdzieś, u nas musisz mieć na własność

        • 6 3

        • Ja nie piszę o parciu "na swoje" lecz o awersji do kredytów mieszkaniowych. Na zachodzie ludzie też wolą kupić niż wynajmować i jeżeli mogą to tak właśnie robią ale też ich socjal i samowolka na rynku mieszkaniowym nie są tak przerażające jak w Polsce. Cena wynajmu mieszkania w Polsce pochłania niemal całą przeciętną emeryturę, a renta nawet na to nie starczy. Zachodni emeryci podróżuja po świecie, polscy po osiedlu i mieście w którym mieszkają bo na niewiele ich stać. Dziwisz się że ludzie chcą tak usilnie mieć swoje 4 kąty i chociaż w ten sposób zapewnić stabilizację?

          • 4 1

        • Jestem tego samego zdania.... (5)

          przy tak fatalnej komunikacji miejskiej jaka jest w Trójmieście kupno czegokolwiek na 30 lat to rzucania sobie gigantycznej kłody pod nogi. Lepiej spłacać niż wynajmować miało sens , 20 czy 30 lat temu jak człowiek całe życie pracował w jednej firmie. Przy dzisiejszej rotacji wolałbym chyba wynajmować .

          • 5 2

          • (1)

            Czyli że mieszkasz z mamusią?

            • 1 7

            • To cię zaskoczę...

              mieszkam w swoim mieszkaniu. Widzę , że rozgraniczasz tylko dwie opcja . Albo mieszkamy z rodzicami albo w swoim mieszkaniu. Najem to zło !

              • 5 1

          • (2)

            Nie wydaje mi się, że Trójmiasto jest aż tak duże, żeby zmieniać miejsce zamieszkania wraz ze zmianą pracy. Biorąc pod uwagę wszystkie formalności, nie mówiąc o czasie straconym na poszukiwanie odpowiedniego lokalu i kosztach przeprowadzki lepiej chyba zostać w tym samym miejscu, zwłaszcza że jak sam sugerujesz dzisiejsza rotacja oznacza relatywnie zmianę pracy. Można też kupić mieszkanie w bardziej centralnym punkcie jak np. Oliwa czy Przymorze. Osobiście nie wyobrażam sobie przeprowadzki co kilka lat.

            • 4 0

            • (1)

              Ale sa tez ludzie, którzy sobie nie wyobrazaja mieszkac w jednym miejscu przez kilka lat. Ja samochod i mieszkanie z zasady raz na 2-3 lata zmieniam. A ze wynajmuje mieszkania to mam dosyc latwo i za kazdym razem udaje mi sie znalezc taniej a i w troche wyzszym standardzie. Obecnie 44mkw na Przymorzu za 900zl + 300-350zl oplaty. :)

              • 1 2

              • 53mkw. Wysoki standard, strzeżone osiedle, Oliwa/Przymorze. Place rate kredytu 1150. Za 30 lat przekażę dziecku spłacone mieszkanie. Ty przekażesz kopie rachunków za wynajem :)

                • 1 0

        • Wynajem to nie 30-40 lat spłacania, ale całe życie spłacania... podobnych kwot co w kredycie!!! Gdzie to sens i logika?

          • 1 0

  • (5)

    Pytanie od laika,który przymierza sie do kredytu. Czy wkład własny jest tylko do "pokazania" ,że sie go ma? Czy chcąc wziąć 200.000 kredytu na budowę ten wkłąd własny jest "zabierany w depozyt" czy jak to jest? Czy np mając 40.000 wkładu to dostanę tylko 160.000???? Proszę o konstruktywną odpowiedź. Bez wyśmiewania przez bogaczy. Dziękuję.

    • 14 0

    • odp.

      Musi być wpłacony jako zadatek albo na koncie "leżeć" na którym będzie obsługiwany kredyt.

      • 14 0

    • To zależy od banku, produktu kredytowego oraz osoby z którą załatwiasz kredyt.

      Warto sprawdzić kilka ofert organoleptycznie, ponieważ banki co chwile zmieniają swoje "promocje". Często jest tak, że kupując nieruchomość za 200tys na konto pojdzie 160 tys do sprzedającego na podstawie faktury i/lub aktu notarialnego - Ty musisz z swojej strony wpłacić brakujące 40tys i przedstawic to w Banku.. Nie wiem jak jest teraz w przypadku budowy ( transzy).

      • 9 0

    • No jak? Mieszkanie za 400tys, wkład własny 80tys. Wpłacasz sprzedawcy 80, a bank resztę ci kredytuje.

      • 9 0

    • Przy budowie domu wkładem własnym może też być działka budowlana. Jeżeli już masz zbudowaną część, np. fundament, to jest to też Twój wkład własny. Bank zrobi wycenę Twojego "wkładu własnego".

      • 0 0

    • Trzeba faktycznie miec te pieniadze i przelac je na zakup nieruchomosci

      • 0 0

  • Mieszkania powinny być za darmo, tylko koszty remontów i eksploatacji. (10)

    My młodzi nie będziemy wzbogacać banków, deweloperów, itp. Mieszkania powinno zapewniać państwo lub gmina. Jeżeli nie dostaniemy, przestaniemy się rozmnażać i cały majątek który zgromadzili możni tego świata, ulegnie niesamowitej dewaluacji.

    • 15 29

    • (7)

      Na twoje za darmo ktoś musi zapracować, socjalisto.
      Nie wyciągaj ręki po cudze.

      • 15 7

      • Nie wyciągam. Sam oddasz i to w podskokach (3)

        • 5 11

        • (1)

          To powyższe to kolejny przykład na to, że lewacy to po prostu złodzieje.
          Mieszkania "za darmo od państwa" to były za PRL, tylko za młody jesteś żeby pamiętać, jaki był wtedy "dobrobyt" a dowiedzieć się i doształcic jaki był wtedy system i jak się żyło ludziom, to ci się pewnie nie chce. To widać, bo jakby ci się chciało doksztalcac to byś sobie na mieszkanie sam zarobił zamiast nawoływać do żerowania na tych, co są pracowici i coś potrafią.
          Mam kredyt i spłacam go własną pracą i niedobrze mi się robi jak widzę takich rosczeniowców jak ty.

          • 9 3

          • za to kapitalisci i wyzyskiwacze to wzory cnot wszelakich. tylko przez setki zlodziejstwa przekretow i wyzysku tak swoja uc

            • 8 1

        • Wyciągasz i to w chamski sposób ale nic nie dostaniesz. W podskokach będziesz ty biegał do pracy żeby zapewnić sobie dach nad głową.

          • 4 1

      • (2)

        Tylko póki co jak na razie to ja pracuję na system płacąc podatki na kler urzędników banki itd. Całe grupy społeczne wyciągają rękę po "moje'. Finansuję całą masę takich czy innych nierobów a w momencie gdy chcę czegoś w zamian za moje podatki zostaję nazwany socjalistą i prawie złodziejem, Gdzie tu jest logika pytam się grzecznie?

        • 4 3

        • (1)

          Tak jest, bo rządzą Parszywcy i Socjaliści i tak będzie, dopóki partie będą sobie kupować głosy za pieniądze podatników licytując się kto rozda więcej.

          • 5 3

          • skoro tak jest to moje "roszczenia" czyli tak napawde zwrot wplaconej kasy uwazam za w pelni uzasadnione

            • 2 0

    • Co to znaczy za darmo? Kto ma to zbudować, kupic materiały, grunty? Gmina może ci zapewnić mieszkanie, ale pewnie miejscowe podatki by Ci zabrały całą wypłatę.

      • 4 1

    • O następny dajdaj....

      Do roboty a nie "panda". Jak to kiedyś się mówiło " za darmo to jedynie w m o r d ę można dostać"!!!

      • 3 2

  • Jestem młoda nowoczesna, dynamiczna, inteligentna... (5)

    Dzisiaj pracuje w Gdańsku jutro może w Barcelonie. Po co mi kredyt i te wszystkie formalności? Tylko najem, jestem wolna!

    • 9 33

    • Czas szybko leci. Na emeryturze nie bedzie zarobkow za ktore wynajmiesz mieszkanie (1)

      • 11 2

      • Jeżeli odłożysz do emerytury pół kredytu, to będzie Cię stać

        • 3 2

    • Jestes mloda i glupia. Nikt takich nie zatrudnia

      W Barcelonie co najwyzej w GWEtemali. Ha ha

      • 12 3

    • (1)

      Chyba inteligentna inaczej. Wynajem to czysta konsumpcja pieniędzy bez żadnej wartości dodanej. Kupno mieszkania to inwestycja. Tylko nieuki tego nie rozumieją.

      • 7 1

      • Na pewno inwestycja trafiona biorąc pod uwagę prognozy demograficzne, hehe

        • 1 1

  • Kredyt

    Niemalże 65% mieszkań na rynku kupowanych jest za gotówkę reszta w kredycie , niektórzy maja pieniądze to inwestują głównie w lokale na wynajem reszta niestety w większości przymuszona swoją sytuacja zaciąga kredytów 30 lat co można nazwać pętla na szyje .Niestety takie ciężkie czasy dla zwykłych ludzi , nie każdy może zarabiać po 5000 zł miesięcznie , żyje się ciężko ...

    • 24 2

  • Kredyty (4)

    Są dla biedoty od bogatych bankierów żeby mogli mieć jeszcze więcej kasy

    • 13 3

    • Do biedy jest mi bardzo daleko, śmiem przypuszczać że dalej niż tobie. Mamy kredyt na 240 tyś i spłacamy go z własnych zarobków. Nigdy nie siedzieliśmy na garnuszku u rodziców, nie wyjeżdżaliśmy na urlopy zarobkowe czy dorywcze prace sezonowe. Dla ciekawskich i uszczypliwych dodam, że zupki chińskie nie mają miejsca na naszym stole, żyjemy normalnie, wyjeżdżamy na urlopy i chociaż szału nie ma, mamy finansową swobodę na tyle że na większe wydatki rzędu kilku tys+ możemy spokojnie zaoszczędzić i osiągnąć cel w rozsądnym czasie.
      Pochwal się bogaczu jak ty doszedłeś do swoich posiadłości bo domyślam się że jako bogacz szczycisz się czymś więcej niż zwykłym mieszkaniem.

      • 4 5

    • Oj jak ty mało wiesz o życiu.... (2)

      Biedota kupuje za gotówkę, to bogaci robią wszystko na kredyt, żeby gotówki nie wydawać ( bo przyda się na ciężkie czasy) - a kredyt... tu odpisze odsetki, tam wrzuci w koszty a jeszcze inny zbankrutuje i w ogóle nie zapłaci kredytu? Przykład.... Amber Gold - słyszałeś, żeby "bogaci" inwestowali w to... nie, inwestowali biedni, gotówką!!!

      • 2 2

      • (1)

        Przygarniał kocioł garnkowi... Bogaci ludzie nie dysponują gotówką i nie kiszą jej na ciężkie czasy. Bogaci ludzie swój dobytek inwestują i pomnażają w ten sposób. Słyszałeś powiedzenie pieniądz robi pieniądz? Jak dobrze zainwestują to jeszcze mogą sobie dodatkowo zaoszczędzić na płaceniu podatków. Oszczędzają w gotówce przecietni, ci którzy mają z czego ale nie na tyle żeby robić z tego majątek.

        • 3 0

        • I tu się mylisz.... "bogaci" mają dobrze zakamuflowaną gotówkę...

          A inwestują na koszt innych np. banków - czyli kredyt. Znam kilka osób i wiem, że oni gotówkę to mają nieźle zakamuflowaną - nigdy jej nie ruszają a jedynie dokładają do woreczka. Inwestują pieniądze bankowe - bo jak to jeden z nich stwierdził - jak mu się noga powinie lub zmieni się polityka... on będzie miał za co żyć!

          • 3 0

  • Banki to zlodzieje w bialych rekawiczkach (2)

    Mam dochód kilkukrotne przekraczający średnią krajową ale niestety jestem przedsiębiorca i nie dostanę kredytu, gdyż dla pseudo analityka w banku jestem bankrutem, dlaczego banki gorzej traktują przedsiębiorców przecież ich kontrakty są dziś często dużo więcej warte i pewne niż umowa o pracę którą można wypowiedzieć z dnia na dzień. U mnie praktycznie nie możliwe abym stracił wszystkie kontrakty w jeden dzień, każdy z nich można by przyrównać do umowy o pracę. Ale banki twierdzą co innego.

    • 19 4

    • To po co ci kredyt, powinieneś szybko odłożyć gotówkę...

      • 12 0

    • Kontrakt nie gwarantuje Tobie, że pieniądze zostaną Ci wypłacone za wykonaną pracę, dobrym przykładem są firmy budujące autostrady.
      Co z tego, że masz kontrakt jak nie masz pieniędzy... bo gdybyś miał to nie potrzebaowałbyś kredytu... ale musisz wziąć kredyt, źeby wykonać daną pracę a potem będziesz się modlił, żebyś dostał za nią pieniądze.

      • 2 0

  • Bez sensu to wszystko same zmartwienia

    Lepiej sie przeniesc na tamten swiat tam nie ma takich problemow.

    • 11 1

  • Zwiekszanie zdolnosci. (3)

    1) na umowie. Rozmawiamy z szefem aby zwiekszyl nam dochod na np 3 mies i oddajemy szefowi dodatkowe skladki na ZUS. Po 3 mies wracamy do poprzedniej sumy na umowie.
    2) dzialalnosc. Zwiekszamy sztucznie dochod, nabijamy na kase, wystawiamy faktury itp placimy zawyzone podatki przez np rok aby PIT wygladal nardzo dobrze. Pozniej bierzemy kredyt. Nabijamy na kase juz normalnie a nawet zanizamy (aby zwrocil sie nam podatek z roku poprzedniego) i tyle.

    • 5 11

    • (1)

      Taa a bank prosi Was o PIT za ostatni rok i co?

      • 1 1

      • Chlopcze zwiekszasz PIT o tyle abys dostal kredyt. Zawsze to troche kosztuje extra podatku

        ale pozniej masz kredyt.

        • 1 0

    • Puk puk,
      Kto tam?
      Urząd skarbowy proszę przygotować dokumenty do kontroli

      • 1 1

  • Ja się pytam co tam tyle kosztuje ? (2)

    Blok z dykty, 45 m2 ponad 300.000 zł , wielkie aj waj. Cena domu. Żenada.

    • 22 0

    • (1)

      Mieszkanie w bloku nowo wybudowanym powinno kosztować maksymalnie 4.000 zł/m2. Deweloper i tak byłby zarobiony. Działka kosztuje sporo,ale blok zajmuje maksymalnie 400-500 m2. Każde mieszkanie ma ściany i stropy wspólne jakby nie było. Materiały brane hurtem w śmiesznych pieniądzach. Deweloperom działka się zwraca samymi obowiązkowymi...miejscami parkingowymi w kosmicznych kwotach. Deweloperzy robią nieprawdopodobne pieniądze na tych co dają się podpuszczać. Wszedzie naganiane artykuły o mieszkaniach. Wiele ludzi ma to w głowie później non stop aż w końcu leci do banku. Taka karuzela :)

      • 9 2

      • Chyba 2000 zł / m2

        To nadal klitka nawet jeśli ma 60 m2

        • 2 2

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.